Manchester a sprawa polska

EUROPA \ W obliczu zamachów terrorystycznych

numer 1734 - 27.05.2017Publicystyka

Z konieczności zamach w Manchesterze przywołuje po raz kolejny problem uchodźców. Jest oczywiste – co potwierdzały służby specjalne zarówno krajów UE, jak i w USA – że fala migracyjna spowodowała wzrost zagrożenia terrorystycznego w Europie.

W ramach anegdotki: siedziałem kilka miesięcy temu na froncie irackim z kurdyjskimi peszmergami. Mówili, że z podsłuchanych przez nich rozmów terrorystów z IS wynikało jasno, iż „udawanie uchodźcy” stało się jedną z taktyk przenikania komórek terrorystycznych do Europy, a także sposobem ucieczki od wojny, którą przegrywają, i kontynuowania walki w łatwiejszych warunkach. Ta perspektywa wiele mówi o obecnej sytuacji w Europie.

Grzech lewicy

Sprowadzanie jednak tego, co się dzieje w Unii, tylko do ostatniego kryzysu migracyjnego jest absurdem, więcej, wydaje się coraz częściej stosowane przez establishment europejski jako zasłona dymna, mająca ukrywać prawdziwe przyczyny stanu rzeczy. Realnym problemem UE jest prowadzona od dekad fatalna polityka migracyjna, asymilacyjna i polityczna poprawność w stosunku do islamu. I będziemy za jej konsekwencje płacili, niezależnie od kolejnych fal uchodźców, którzy, co najwyżej, mogą problem pogłębić. Warto przypomnieć, że wspomniany problem, czyli gigantyczne grupy ludzi nieodczuwających przywiązania do państwa, w którym żyją, wraz ze wszystkimi konsekwencjami, jakie ten stan rzeczy prowokuje, nie wynikały u swojego źródła z – jak często usiłuje to przedstawić prawica – jakiejś samobójczej polityki państw.

Lewica europejska dość szybko zrozumiała, że właśnie tacy ludzie będą w przyszłości jej elektoratem – nigdy bowiem, niezależnie od tego, że w większości są to osoby o mocno konserwatywnym i religijnym nastawieniu do życia, nie zagłosują na europejską prawicę. Polityczna poprawność była więc raczej legitymacją dla działań czysto cynicznych, mających zwiększyć możliwość władzy lewicowych ugrupowań politycznych (pomijam tu dodatkowy wątek, czyli konieczność ekonomiczną przyjęcia tych ludzi z powodu niekorzystnych zmian demograficznych i potencjalnego braku rąk do pracy). W momencie gdy stanowią oni już znaczny odsetek obywateli – w ramach arytmetyki wyborczej jest to po prostu dla lewicy bardzo opłacalne. Doszło więc do powierzchownego paradoksu, widocznego szczególnie we Francji, gdy europejska lewica stała się zależna od głosów bardzo konserwatywnych mniejszości i dlatego też bardzo często jest niezdolna, bojąc się drażnić swój elektorat, do ostrych działań w stosunku do swoich potencjalnych wyborców. Wydaje się, że to właśnie ten grzech stoi u zarania patologii, jakie dziś trawią UE w tym kontekście.

Stracone 50 lat

Ostatnie wydarzenia, kolejne fale migrantów raczej ujawniają problem, niż go kreują. To, że komórki IS mogą się dostać do Europy z dużo większą łatwością niż kiedyś, wydaje się drugorzędne wobec faktu, że na miejscu mogą w miarę swobodnie operować, korzystając z już istniejącej przestrzeni bezprawia i wycofania się państwa. Dodatkowo coraz groźniejsze stają się tzw. samotne wilki, osoby niebędące bezpośrednio związane z grupami terrorystycznymi – ale za to bardzo podatne na odpowiednią propagandę, z których wykryciem służby specjalne mają wielki problem. Dlatego też skupianie się przez polski rząd głównie na uchodźcach, chociaż, znowu, zrozumiałe w kontekście dynamiki politycznej – ten temat jest po prostu bardziej nośny – nie wydaje się zasadne. Sensowna polityka migracyjna, odpowiednie systemy weryfikacji, jakiś pomysł na asymilację i kontrolę grup uchodźców, które już przybyły, mogłyby rozwiązać ten problem



zawartość zablokowana

Autor: Dawid Wildstein


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się