Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Zniszczyć „Gazetę Polską”, nie polemizować

Dodano: 10/06/2017 - numer 1746 - 10.06.2017
fot. Instytut Spraw Publicznych
fot. Instytut Spraw Publicznych
Na jaw wyszły szokujące nagrania związane z tzw. aferą podsłuchową. Chodzi o rozmowę znanego z liberalnych poglądów ks. Kazimierza Sowy z ludźmi Platformy Obywatelskiej. Jak podało TVP Info, w słynnej restauracji Sowa i Przyjaciele ks. Sowa nawoływał m.in. do zniszczenia „Gazety Polskiej”. W swoich słowach nie widzi jednak nic kontrowersyjnego.
Samuel Pereira, dziennikarz TVP Info, dotarł do nieznanych dotychczas nagrań z 7 lutego 2014 r. z restauracji Sowa i Przyjaciele. Tym razem bohaterami afery podsłuchowej byli były rzecznik prasowy premiera Donalda Tuska Paweł Graś, ks. Kazimierz Sowa, biznesmen Jerzy Mazgaj oraz szef Biura Ochrony Rządu w latach 2007
–2013 Marian Janicki.Podczas wspomnianych nagrań Mazgaj odniósł się do artykułu „Gazety Polskiej”, który dotyczył powiązań biznesmena z komunistyczną bezpieką.

O Jerzym Mazgaju możemy przeczytać, że w dobie stanu wojennego był rezydentem Orbisu (polskie przedsiębiorstwo branży hotelarskiej) w Indiach. „Podróżował po krajach Azji i dorabiał handlem. Nie wspomina słowa o swojej działalności politycznej, jaką prowadził w drugiej połowie lat 80. Nie wystarcza mu aktywność w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. W 1988 r. wstąpił jeszcze do Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej” – czytamy w tekście „Grupa trzymająca pieniądze” autorstwa Doroty Kani i Macieja Marosza.

– Napisali, że byłem w towarzystwie przyjaciół polsko-radzieckich, cały czas mi to pisze k*** ten, no, „Gazeta Polska”. Gadać z tymi ch***? – zwrócił się Mazgaj do ks. Sowy. – Jurek, nie polemizować… zniszczyć, naprawdę – poradził mu duchowny.

Do nagrań z ks. Sową w roli głównej odniósł się Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. – Ta rozmowa miała moc sprawczą. Po niej nastąpiły działania zarówno w wymiarze sprawiedliwości, jak i w urzędach podatkowych, które miały zniszczyć nasze media – mówi nam Sakiewicz. Według niego w tej sprawie powinna zostać powołana komisja śledcza.

„Codzienna” skontaktowała się również z samym zainteresowanym. Po tym, jak ks. Kazimierz Sowa usłyszał, z jakiej redakcji dzwonimy, stwierdził krótko: „Nie mam dla pani komentarza”. Dopytywany o stanowisko w sprawie ujawnionych wczoraj nagrań dodał tylko: „Już udzieliłem odpowiedzi, dziękuję”, po czym bez pożegnania zakończył rozmowę.

Duchowny udzielił jednak wywiadu portalowi Wirtualna Polska, w którym bagatelizował sprawę. – Samo nagranie jest z jakiegoś spotkania imieninowego. Różne rzeczy się komentuje, kiedy spotyka się ze znajomymi – tłumaczył Sowa. – „Gazeta Polska” ani mi brat, ani swat. Nie uważam jej za medium, od którego zależą losy kraju czy świata – dodał.

Jak mówi nam rzecznik prasowy archidiecezji krakowskiej ks. Piotr Studnicki, nawet jeżeli upublicznione nagrania zawierają zapisy prywatnych rozmów, słowa, które padły, „nie licują z powołaniem kapłańskim”. – Ks. Kazimierz Sowa został pisemnie upomniany przez ówczesnego metropolitę krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza już przed rokiem – przypomina ksiądz rzecznik.

– Decyzją ks. abp. Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, ks. Sowa do końca czerwca ma wrócić do archidiecezji krakowskiej, której jest kapłanem. Nie ma jeszcze decyzji co do charakteru i zakresu jego pracy – informuje ks. Studnicki.

Słowa ks. Sowy nie dziwią Samuela Pereiry, zastępcy szefa publicystyki portalu TVP Info, który dotarł do wspomnianych nagrań. – Wiadomo, że będzie on bagatelizował kompromitujące go materiały. One tylko potwierdziły to, że już dawno zszedł z drogi duchownego – twierdzi Pereira.

Inne kontrowersyjne tematy rozmów w restauracji Sowa i Przyjaciele dotyczyły m.in. Ryszarda Petru, przewodniczącego Nowoczesnej, oraz obsadzania tzw. słupów w spółkach skarbu państwa.

Członkowie PO nie chcą jednak komentować niewygodnych dla nich faktów. Poseł Andrzej Halicki wykręcał się pobytem za granicą, a Borys Budka powiedział, że nie będzie rozmawiał z „tubą propagandową Prawa i Sprawiedliwości”.

 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze