Milczące przyznanie się

Z wielogodzinnego przesłuchania Marcina P., prezesa Amber Gold, płynie jeden ważny komunikat od tego aferzysty – komunikat milczenia. Oto bowiem nie chciał mówić, skąd miał pieniądze na rozpoczęcie działalności Amber Gold. Nie chciał mówić, z którymi politykami miał powiązania. Nie chciał też odpowiedzieć na pytanie, czy jest słupem. I przede wszystkim nie chciał mówić o tym, czy ktoś mu zagraża. Jednak nie zaprzeczył, że tak może być, a z jego zachowania można wnosić, że w istocie obawia się o swoje życie. Skoro tak, to stoją za nim bardzo konkretni i bardzo niebezpieczni ludzie – prawdopodobnie jego mocodawcy. Tym samym sam P. przyznał się do tego, że nie był w swoich decyzjach samodzielny i że jego mocodawcy są bardzo wpływowi. W podobnych kategoriach należy traktować odmowę
     

91%
pozostało do przeczytania: 9%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze