Brunatne duchy Rosenburg

​PORAŻKA DENAZYFIKACJI \ Z archiwum miesięcznika „Nowe Państwo”

O tym, że denazyfikacja w wymiarze sprawiedliwości w obu powojennych częściach Niemiec poniosła klęskę, wiadomo od dziesięcioleci. W Republice Bońskiej uwikłani w narodowosocjalistyczne zbrodnie płynnie przeskoczyli od Führera do Adenauera, w NRD znaleźli koło ratunkowe w strukturach partyjnych Socjalistycznej Partii Jedności (SED). Dopiero trzy dekady od zjednoczenia Niemiec i 70 lat od zakończenia II wojny światowej Berlin oficjalnie przyznał, że budowa wolnego od złogów III Rzeszy aparatu sprawiedliwości była zwykłą mrzonką, w RFN-ie po 1949 r. zaś kontrolę nad reformą prawa, sądami i prokuraturami objęli ludzie pokroju Eduarda Drehera czy Hansa Gawlika.  To oni byli ojcami założycielami zachodnioniemieckiego porządku prawnego i nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze