Nie ma dymu bez ognia

Coraz bardziej rozzuchwalają się różnego rodzaju zaprzańcy, którzy ostatnio za cel ataków postawili sobie np. święto Solidarności. 10 lat temu rzucili do walki z rządem PiS-u cały arsenał środków, jakim dysponowali. A mieli praktycznie wszystko: od mediów poczynając, pieniądze, które zgromadzili od początku tzw. transformacji, po całe pokolenie ludzi wychowanych na tekstach „Gazety Wyborczej”, a na układach z byłymi esbekami kończąc. Wtedy im się udało i po dwóch latach rząd upadł. Teraz chcą powtórzyć tamten scenariusz, tylko teraz chodzi również o setki miliardów, które bezkarnie ukradli w ostatnich latach. Chodzi też o zobowiązania wobec grup przestępczych, którym obiecywali dalszą bezkarność. Poczynają sobie coraz pewniej, bo jak dotąd żaden polityk odpowiedzialny za ustawy otwierające furtki dla złodziei nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Nadal większość mediów jest w rękach obcego kapitału. Ustawy, które miały naprawić sądownictwo, zostały zablokowane. A praźródło wszelkich nieszczęść, czyli aneks do raportu WSI, dotąd nie został ujawniony. Można tak wymieniać bez końca, tylko po co? Jeszcze przez dwa lata cieszmy się 500+ i nie narzekajmy!
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze