fot. PKwP

Kościół i rząd ratują syryjskie dzieci

numer 1817 - 04.09.2017Wywiad

WYWIAD Z ks. WALDEMAREM CISŁĄ, dyrektorem polskiej sekcji międzynarodowej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP), rozmawia MIKE BRUSZEWSKI



Aby poszkodowani w wojnie na Bliskim Wschodzie mogli zostać w swoich krajach, muszą mieć zapewnione minimum bezpieczeństwa, a także m.in. żywność i lekarstwa. Nasza organizacja przeprowadziła już akcję „Mleko dla Aleppo”, dzięki której przekazano mleko w proszku dla 3 tys. dzieci. Z kolei polski rząd wsparł kwotą 5,5 mln zł proces leczenia syryjskich dzieci. Dzięki takim projektom Polska ma w Syrii bardzo dobrą opinię – mówi „Codziennej” ks. Waldemar Cisło. 

Po kolejnych zamachach w Europie powrócił temat przyjmowania uchodźców i imigrantów. Niestety, wciąż zapominamy o uchodźcach wewnętrznych, którzy pozostali na Bliskim Wschodzie. Zapominamy o losie chrześcijan – jaka jest ich sytuacja np. w Syrii?

Chrześcijanie w Syrii doceniają naszą pomoc humanitarną i są świadomi, że jest to duży wysiłek. Jednak proszą nas, byśmy byli cierpliwi i nie „znudzili” się tym wsparciem. Trzeba pamiętać, że aby poszkodowani w wojnie na Bliskim Wschodzie zostali w swoich krajach – w Syrii i Iraku – muszą mieć zapewnione minimum bezpieczeństwa, a także m.in. żywność i lekarstwa. W Syrii jest ponad 7 mln uchodźców wewnętrznych, którzy z takich miast jak Homs czy Aleppo uciekli np. do bezpieczniejszego Damaszku. Mamy też ok. 2 mln Syryjczyków, którzy na pograniczu libańsko-syryjskim czekają na powrót do domów. Pomagamy tam na miejscu. W Syrii jest cień szansy na zakończenie wojny, ale ludzie nadal są w potrzebie. 

Jak polski oddział organizacji PKwP pomaga tym ludziom?

Dla uchodźców w Libanie prowadzimy projekty dożywiania. Również w samej Syrii jest kilka bardzo potrzebnych akcji wsparcia. Akcja „Mleko dla Aleppo” pozwoliła przekazać mleko w proszku dla 3 tys. dzieci. Z kolei polski rząd wsparł kwotą 5,5 mln zł proces leczenia syryjskich dzieci – a teraz do tego programu zostały włączone także osoby starsze. Ten projekt jest oceniany przez ludzi bardzo pozytywnie, a Polska ma tam bardzo dobrą opinię. Nasz kraj pomaga ludziom bardzo biednym, których nie stać, by zapłacić 10 dol. na wycięcie migdałków dziecku, nie mówiąc już o operacjach kosztujących 100 czy 200 dol. Warto w tym miejscu przypomnieć akcję „Dolny Śląsk dla Aleppo” – to jest przykład, kiedy wszyscy mieszkańcy regionu włączyli się w zbiórkę i zebraliśmy ponad milion złotych. Projekt ten jest potrzebny, aby uruchomić dwa oddziały szpitala w Aleppo. Kolejny problem, który mamy w Syrii, to szkoły. W Homs i Aleppo są placówki, które trzeba odbudować, by dzieci rozpoczęły naukę. Pamiętajmy, że mówimy także o edukacji dzieci muzułmańskich. Po pierwsze, jak dzieci siedzą we wspólnej ławce i grają razem w piłkę, to potem trudniej jest między nimi o konflikty. Po drugie zaś fakt, że młodzi muzułmanie nie chodzą do szkoły, rodzi niebezpieczeństwo, że za kilka lat zostaną omotani przez dżihadystyczne bojówki. 

A jak przedstawia się sytuacja w Iraku, gdzie wyzwolono z rąk ekstremistów m.in. Mosul i położone wokół niego inne miejscowości? Na czym skupiacie swoją pomoc w tym kraju? 

W 2014 r. z Mosulu i okolic dżihadyści wypędzili ponad 100 tys. chrześcijan i jazydów



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama