Urzędnicy gorszego sortu

numer 1837 - 27.09.2017

Po korytarzach we wrocławskim sądzie okręgowym krąży anegdota: Sędzia pokazuje swojej sekretarz kurtkę i mówi: „Ładna, prawda? Zapłaciłam 2 tys. zł”. Na co sekretarz odpowiada: „Ładna. A ja w zeszłym tygodniu kupiłam samochód za 1,5 tys. zł”. To nie żart. Pracownicy sądów mają dość. 

Pracownicy sądów to jedna z ostatnich grup urzędników w Polsce, którzy często zarabiają 1,5 tys. zł miesięcznie. Muszą mieć skończone studia, znać się na prawie, administracji, obsłudze systemów informatycznych, dobrze pisać i chętnie zostawać po godzinach. Solidarność chce dla nich podwyżek.

– Wiele osób, słysząc o naszych akcjach zmierzających do wzrostu wynagrodzeń urzędników sądów, postrzega nasze środowisko wyłącznie przez pryzmat sędziów, adwokatów i innych zawodów prawniczych, które w społeczeństwie kojarzą się z osobami wysoko uposażonymi – mówi nam Anna Żelazko, starszy sekretarz sądowy XIII Wydziału Cywilnego Rodzinnego Sądu Okręgowego we Wrocławiu oraz koordynator MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa przy wrocławskim SO. – My chcemy tylko odpowiedniego dla rangi urzędnika wynagrodzenia – podkreśla. I dodaje, że doświadczeni pracownicy są dla sędziów podporą i osobami, z którymi się współpracuje, a nie tylko zleca wykonanie określonych zadań. – Doświadczony pracownik sądu stanowi wielką wartość dla sądownictwa i sędziego, szczególnie tego młodego, który tak naprawdę w danym wydziale jest wprowadzany w tajniki pracy biurowej przez doświadczonych pracowników administracyjnych. Pracownicy, którzy stanowią zespół w określonym wydziale sądu, nie są w stanie wykonać wszystkich nałożonych na nich obowiązków w przewidzianym czasie pracy, co przekłada się na to, że czas oczekiwania przez petentów na przesłanie dokumentów, orzeczeń czy wezwań znacząco się wydłuża, a to prowadzi do wzrostu poziomu frustracji u petentów – zaznacza.

Dodajmy, że Anna Żelazko w sądownictwie pracuje od 15 lat i – jak podkreśla – nie widzi zmian na lepsze.

– Przed kilkoma laty wielu pracowników było zmuszonych do podniesienia swoich kwalifikacji związanych z koniecznością ukończenia studiów wyższych. Niestety, nie wiązało się to ze wzrostem uposażenia – mówi i przypomina, że kilka lat temu we wrocławskim sądzie, jako jednym z pierwszych w Polsce, wprowadzono informatyzację systemu rozpraw cywilnych, dziś także karnych. A ten zamiast ułatwić pracę, spowodował, że urzędnikom doszły kolejne obowiązki związane z obsługą procesu nagrywania rozpraw w formie elektronicznej, a także sprawdzania i monitorowania sprzętu (mikrofonów, telewizorów, 2 komputerów itd



zawartość zablokowana

Autor: Magda Groń


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama