Kibic nie żyje, a policjant bezkarny?

RÓŻNE WERSJE TEGO SAMEGO ZDARZENIA

Numer 23 - 05.10.2011Sport

Policjant, który doprowadził do śmierci 23-letniego kibica Falubazu, prawdopodobnie nie poniesienie odpowiedzialności za tragedię w Zielonej Górze. Jej wyjaśnianiu ma służyć ściganie młodych ludzi sprowokowanych działaniem policji.

Kibice zielonogórskiego Falubazu ciągle przeżywają tragiczną śmierć ich kolegi, 23-letniego Krzysztofa. Są skłonni przyznać, że doszło do nie-szczęśliwego wypadku, ale równocześnie oburzają się na kłamstwa lansowane w oficjalnej wersji. Choćby o strzelaniu z broni gładkolufowej jedynie w powietrze. Wielu z nich ma bowiem siniaki po kulach na brzuchu lub nogach.
– Ani jedna osoba z takimi obrażeniami nie zgłosiła się do nas ani do prokuratury – twierdzi rzecznik lubuskiej policji podkom. Sławomir Ko-nieczny.

Kajetan Hozakowski, szef stowarzyszenia Tylko Falubaz uważa, że powodem nocnych zajść w Zielonej Górze była, oprócz śmierci Krzysztofa, informacja o uniemożliwieniu udzielenia pomocy.

– Krzysztofa próbował reanimować kibic, który miał uprawnienia ratownika medycznego – opowiada Hozakowski. – Dopiero po tym, jak pojawiła się informacja, że kibic nie żyje, doszło do starć – dodaje.

Fundamentalne jest wyjaśnienie, z jaką prędkością jechał radiowóz, który potrącił Krzysztofa



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Lisiewicz, Grzegorz Broński


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się