Zapach aborcji to zapach krwi

fot. Łukasz Dejnarowicz/Forum
fot. Łukasz Dejnarowicz/Forum

WYWIAD \ Z Abby Johnson rozmawia Sylwia Kołodyńska

Kliniki aborcyjne to bardzo smutne, mroczne miejsca, więc moje nawrócenie było jak moment, w którym w końcu stanęłam po stronie słońca po bardzo długim czasie przebywania w ciemności − mówi Abby Johnson, była dyrektor kliniki aborcyjnej Parent­hood Planned w USA, obecnie działaczka pro-life. Twoja książka „Ściany będą wołać” to zapis wspomnień byłych pracowników klinik aborcyjnych. Napisałaś w niej, że aborcja ma specyficzny zapach. Co miałaś na myśli? To bardzo wyjątkowy i nieprzyjemny zapach. Zapach krwi i substancji chemicznych, których używamy podczas aborcji. Napisałaś, że kliniki aborcyjne są nastawione na rezultaty. Chodzi o to, by w jak najkrótszym czasie zamordować jak najwięcej dzieci i jak najsprawniej pozbyć się ciał.
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze