Haszysz w katedrze

W powieści Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego „Lenin” odnajdujemy opis protestów Marty Lempart: „Towarzysze! Zajrzyjmy w oczy ciemiężców naszych! Do katedry! Lenin wkroczył do kościoła w czapce, a za nim szli komisarze… Nikt nie obnażył głowy. Tłum skamieniał…  Lenin stanął i pogardliwie spoglądał na popów… – Dość tej komedii! — dobitnie rzekł Lenin… – Nie potrzebujemy tego opium, tego haszyszu, krępującego wolę ludu!”. Czy bolszewicy wznieśli w tym momencie okrzyk „Wyp...ć”, nie wiemy. W każdym razie też mieli dużo gwiazdek na niezdjętych czapkach. Opis ten dedykuję tym, także na prawicy, którzy mówią o nieuchronnych procesach laicyzacji. One później nieuchronne wydawały się w satyrze stalinowskich „Szpilek” czy w III

     

60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze