Gdy już nie ma sił czekać

POMPEJE \ Historia panny Fortunatiny

Północne obrzeża centrum Neapolu. I ruchliwa ulica Luigiego Settembriniego. Budynek numer 5. Potężny pałac Rocco. W środku wysokie pomieszczenia. Na ścianach obrazy. Szlachetność wystroju. Między korytarzami czuć jednak pewien nastrój grozy.

Jakiś niewysłowiony niepokój. Po szerokich schodach co rusz wchodzi bądź schodzi ktoś z uwijającej się w pośpiechu służby. Noszą misy z wodą, ręczniki. Milczą. Są smutni.

To już trzynasty miesiąc, odkąd Fortunatina Agrelli tak mocno cierpi. Wszystko zaczęło się jeszcze w kwietniu 1883 r. Tym samym feralnym, gdy śmierć zabrała jej bliską krewną Almarindę Galassę. Po tej stracie dwudziestoletniej dziewczynie niemal zawalił się świat. I do tego jeszcze ta choroba, nad którą bezradnie

     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze