Pechowe miasto

Spacer po ormiańskim Giumri może wydawać się przesiąknięty jakąś niedefiniowalną abstrakcją. Po pierwsze będziemy prawdopodobnie jedynymi turystami, którzy tu dojadą. Po drugie cała panująca wokół atmosfera będzie przypominać jakiś straszny sen. Sen na jawie.

Wyobraźmy sobie taką chwilę. Bardzo krótki moment. Trwający nie dłużej jak 40 sekund. Niecałą minutę. Moment, po którym nic, co widzieliśmy zza naszego okna przedtem, nie jest już takie samo. To trochę tak, jakby warszawiak po tych 40 sekundach miał już nie zobaczyć więcej zza okien swojego mieszkania wieżowców w centrum miasta. Zamiast nich zaś zawaloną kolumnę Zygmunta. Zniszczone kamienice Starówki. Mieszkaniec Krakowa zobaczyłby zrównany z ziemią Wawel. I zawalony pomnik Smoka Wawelskiego.

     

19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze