Między Carterem a Bidenem

Prezydent USA Joe Biden i jego administracja próbują wzorować się na prezydencie z lat 1977–1981 Jimmym Carterze i jego „doktrynie praw człowieka”. Administracja Cartera, podkreślająca w polityce międzynarodowej aspekty moralne, była krytykowana za nieskuteczność i ułatwienie wzrostu znaczenia ZSRS albo rewolucji ajatollahów w Iranie, choć trzeba powiedzieć, że z perspektywy Polski przyniosła owoce – przysłużyła się rozwojowi opozycji demokratycznej i powstaniu Solidarności. Tak czy inaczej, wówczas jeszcze USA były dość wiarygodne w walce o prawa człowieka i moralność w polityce międzynarodowej. Dziś, gdy po ten sam instrument sięgnął Biden, wypominając Putinowi, że jest zabójcą i nie ma duszy, a jego sekretarz stanu Antony Blinken wytykał Chinom zbrodnie na Ujgurach czy

     

68%
pozostało do przeczytania: 32%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze