Saper, który podłożył bombę

W pierwszych dniach obecnego tysiąclecia oficer dyżurny komendy w Poznaniu odebrał zaskakującą wiadomość. – Chcę 100 tys. zł albo będę podkładał bomby – powiedział przez telefon mężczyzna.

Dał 48 godzin na zebranie pieniędzy. Wtedy groźbę zbagatelizowano, bo brzmiała jak kiepski dowcip imprezowicza, któremu przeciągnęła się zabawa sylwestrowa. Po dwóch dniach jednak szantażysta zadzwonił ponownie. I został wyśmiany. A podczas kolejnej rozmowy... „Teraz przekonacie się, że nie żartuję” – krzyczał do słuchawki i podał miejsce, w którym zostawił ładunek wybuchowy. Wskazał kamienicę przy ul. Kolejowej 46. Policjanci znaleźli tam reklamówkę z kartonowym pudełkiem, z którego wystawały kable. Mogła to być atrapa, ale nikt nie chciał ryzykować. Po ewakuacji mieszkańców do akcji

     

43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze