Od portretu po zagadki bytu

Wystawa \ Malarstwo Xawerego Dunikowskiego w Królikarni

W warszawskim zabytkowym pałacu Królikarnia (ul. Puławska 113a) mieści się oddział Muzeum Narodowego w Warszawie noszący imię sławnego polskiego rzeźbiarza prof. Xawerego Dunikowskiego (1875–1964). Przechowywane są tu liczne prace zarówno rzeźbiarskie, jak i malarskie artysty, który niegdyś ofiarował je Muzeum Narodowemu, to zaś zobowiązało się, by przy rozmaitych okazjach prezentować je szerokiej publiczności.

Zorganizowana obecnie wystawa po raz pierwszy poświęcona jest wyłącznie pracom malarskim mistrza Dunikowskiego. Niektóre z obrazów i szkiców zobaczyć można po raz pierwszy, większości jednak i tak nie widzieliśmy od wielu lat. W sumie interesująco zaaranżowana ekspozycja – atrakcyjnie urządzono salę z zebranymi rekwizytami pochodzącymi z pracowni artysty – zgromadziła ponad 50 dzieł, z tego znacząca część stanowi własność Muzeum Narodowego.

Dłutem i pędzlem

Xawery Dunikowski, uznawany za wybitnego rzeźbiarza, swoje mniej znane malarstwo traktował równie poważnie jak rzeźbę. Mówił: „Gdybym nie umiał malować, nie umiałbym też rzeźbić”. Prezentowane na obecnej wystawie obrazy pochodzą ze wszystkich okresów jego wieloletniej pracy twórczej. Świetnie pokazany jest znakomity cykl trzech wielkoformatowych autoportretów: „Autoportret z bizantyńskim obrazem” z 1934 r., „Autoportret w szacie wschodniej” z 1935 r. i „Autoportret w garniturze w kratkę”, który malowany był od roku 1940 do 1948, od kwietnia 1940 do stycznia 1945 r. był bowiem Dunikowski więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

Przed obu wojnami Dunikowski w swoim malarstwie skupiał się głównie na sztuce portretowej. Będąc jeszcze pod młodopolskim wpływem Stanisława Przybyszewskiego, artysta swoje modelki (portretował przeważnie kobiety) ubierał w subtelny, ale trochę niepokojący smutek. Prace późniejsze wyraźnie wskazują na paryskie znajomości i na wpływ międzynarodowej École de Paris. Budując trochę mocniej zarysowane formy, Dunikowski zawsze odznaczał się ogromną wrażliwością na kolor, który z jego psychologicznych portretów czynił również dzieła niezwykle malarsko wysmakowane. Subtelne uczucia łatwiej było artyście wyrazić właśnie w malarstwie niż w skądinąd wybitnej rzeźbie portretowej. Widzimy to na na kilku wizerunkach jego córki Marii Xawery Dunikowskiej, na których dyskretne więzi rodzinne podkreślone są mocnymi kontrastowymi barwami, układającymi się w ostro cięte płaszczyzny.

Więzień obozu w Auschwitz

Pięć lat za drutami obozu w Auschwitz mocno wstrząsnęło artystycznym spojrzeniem Dunikowskiego na otaczający świat. Postacie na jego obrazach to już nie zamyślone osoby o indywidualnych rysach twarzy, lecz martwe kukły, zniewolone manekiny poddane jakimś szyderczym ceremoniom („Boże Narodzenie w Auschwitz”, „Obozowa orkiestra”). Nawet tak ulubione przez artystę zgaszone kolory są bardziej natrętne i bolesne. Dunikowski był przekonany, iż przeżył tylko dzięki opiece Najświętszej Maryi Panny, której poświęcił obraz pt. „Zjawisko”. Symbolicznie wyniosła sylweta zbudowana jest z dwóch barw: niebieskiej odnoszącej się do nieba i białej mówiącej o niewinności i czystości.

Przewijającą się w twórczości artysty fascynację macierzyństwem i kobiecością potwierdziło ostatnie jego zauroczenie. Na wycieczkę do Nieborowa w 1957 r. namówił Dunikowskiego prof. Juliusz Starzyński, chciał tam pokazać rzeźbiarzowi znajdujące się w nieborowskim parku prehistoryczne kamienne „baby”. Zachwycony Dunikowski nie mógł się wręcz od nich oderwać, dotykał je i pieścił od świtu do zmroku. Wykute w kamieniu przypuszczalnie w XI lub XII w. prymitywne idole kobiece przyciągnęły go z całą siłą tajemniczego uroku. Jednak nie chciał rzeźbiarsko konkurować z anonimowym twórcą, a nieborowskie „baby” znalazły swoją malarską interpretację na czterech monumentalnych, dość zagadkowych płótnach, pokazanych także na obecnej wystawie.

Burzliwy życiorys

Towarzyszące ekspozycji archiwalne, czarno-białe fotografie ukazują drobnego człowieka z hardym spojrzeniem. To Xawery Dunikowski, który mimo „nikczemnej postury” był postacią pełną temperamentu i niesłychanie barwną, a jego młode lata obfitowały w wydarzenia wręcz kryminalne. W 1905 r., będąc już znanym rzeźbiarzem, w Warszawie w restauracji Lijewskiego na Krakowskim Przedmieściu zastrzelił mającego do niego jakieś pretensje malarza Wacława Pawliszaka. Pawliszak podniósł bowiem rękę i chciał go spoliczkować. Skazany na pół roku twierdzy, wyrok po jakimś czasie zawieszono, Dunikowski wpłacił kaucję i na wszelki wypadek wyjechał do Paryża.

Tam wdał się w romans z przebywającą na występach przepiękną algierską tancerką. Śniadoskóra piękność po krótkim zauroczeniu niewysokim blondynem wybrała na stałego wielbiciela jakiegoś zamożnego Holendra. Zawiedziony i rozżalony Dunikowski, jak przystało na dzielnego Polaka, wstąpił do Legii Cudzoziemskiej. Wojował jednak niedługo, a po powrocie do Paryża zakochał się w malarce Sarze Lipskiej. I mimo że nigdy dłużej z nią nie mieszkał, zawsze uważał ją za najbliższą mu kobietę, a urodzoną z tego związku córką Marią Xawierą całe życie troskliwie się opiekował. Burzliwy temperament Dunikowskiego nie opuszczał go do ostatnich dni liczącego 89 lat życia, szczęśliwie jednak zaznaczył się przede wszystkim w dziesiątkach  rzeźbiarskich realizacji, jak i – co przypomina obecna wystawa w Królikarni – w przemyślanym i dojrzałym malarstwie.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze

  • fot. GRZEGORZ KRZYZEWSKI/FotoNews/Forum

    Senat zdecydował w sprawie szefa IPN

    Przez cały dzień trwały wczoraj dyskusje w Senacie nad kandydaturą Karola Nawrockiego na szefa IPN. Koalicja Obywatelska postanowiła zagłosować przeciw historykowi popieranemu z kolei przez...
    Autor: Jacek Liziniewicz
    Dział: Temat Dnia
  • fot. Andrzej Hulimka/Forum

    Ręce precz od dzieci!

    Często totalnej opozycji zarzuca się brak programu. To nieprawda. Oni mają precyzyjny program realizowany z dnia na dzień. Jego celem jest maksymalne osłabienie obozu rządzącego i przejęcie...
    Autor: Janusz Wolniak
    Dział: Polska
  • fot. Pixabay/d

    Pekin boi się kolejnego śledztwa

    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaproponowała, by zespół jej ekspertów zbadał chińskie laboratoria pod kątem potencjalnego wycieku koronawirusa odpowiedzialnego za pandemię i zachorowanie...
    Autor: Wiktor Młynarz
    Dział: Świat
  • fot. Anna Krajkowska/Gazeta Polska

    Na tym się wychowałem

    Na jednej scenie zagrają SBB, Dżem, Krzak, Grzegorz Kapołka, Makaron i ja z big-bandem. Wykonawcy wychodzący od bluesa, których muzykę w latach 70. nazwałem śląskim brzmieniem (...
    Autor: Sylwia Krasnodębska
    Dział: Kultura
  • fot. Mikhail Klimentyev/TASS/Forum

    Pożegnalny prezent Merkel dla Putina

    „Treść porozumienia Niemiec i USA w sprawie gazociągu Nord Stream 2 wskazuje, że kanclerstwo Angeli Merkel kończy się pożegnalnym prezentem dla Władimira Putina” – ocenił „Die Welt”. Czy za ...
    Autor: Jan Kamieniecki
    Dział: Gospodarka
  • fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

    Pech Justyny

    Dziś ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich. Tymczasem fatalne wieści napływają z obozu naszych lekkoatletów. Kontuzji nabawiła się Justyna Święty-Ersetic, multimedalistka mistrzostw Europy i świata...
    Autor: Krzysztof Oliwa
    Dział: Sport