Siałem zło

BOŻE MIŁOSIERDZIE \ UZDROWIENIE RECYDYWISTY

Kazimierz ze Świnoujścia był złodziejem. Dotarł na samo dno. Po próbie samobójstwa jednak chciał się ratować. Ale nie był w tym sam. – Demony wyrzuciły mnie na miasto. Zaczęła się walka o duszę. Ogarnął mnie szał. Szatan chciał, żebym się zabił. Sześciu strażników nie mogło mnie utrzymać – mówi. Już w dzieciństwie Kazik wiódł burzliwe życie. Przez ojca i jego rozrywkowy charakter. Ojciec był ateistą. Miał słabość do alkoholu i popadł w alkoholizm. Awanturował się. Zabierał syna na piwo. Chciał mieć w nim kompana do picia. – W podstawówce, w piątej klasie, oficjalnie paliłem papierosy, a z ojcem popijałem – wspomina pan Kazimierz. Twarda skóra – Strasznie ciągnęło mnie do zła, do kolesiów, do nałogów. Żyłem bez Boga, bez przykładu wiary – opowiada. Pierwszą kradzież Kazimierz zaliczył
     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze