Sprzedajne dziewki i wielcy łajdacy

numer 2002 - 16.04.2018Kultura

Artyści Teatru Polskiego we Wrocławiu z reżyserem Stanisławem Melskim na czele sięgnęli po jedno z najwybitniejszych dzieł światowej literatury – „Braci Karamazow” Fiodora Dostojewskiego. Melski zrobił ze sławnym tekstem Dostojewskiego to, co Dymitrij Karamazow planował z sercem wybranki – otworzył fortecę złotym kluczem.

Fortecę, bo „Bracia Karamazow” to dzieło wielkie, kulminacja twórczości rosyjskiego myśliciela. Tu fundamentalne pytania o sens życia, istnienie Boga, wpływ szatana ubrane są w powieść psychologiczną pełną grozy. To bardzo przenikliwa, momentami ironiczna, a chwilami przerażająca w skutkach penetracja zakamarków ludzkiej duszy. Mrocznej duszy. A problematyka zbudowana wokół historii ojcobójstwa, w które zamieszani są synowie zamordowanego, choć pełna niedopowiedzeń i mistyki, mocno jest osadzona w rzeczywistości. A wszystko wokół pytania, czy dzieci mogą odkupić grzechy swoich rodziców…

Ciężar fabuły zwiększa dodatkowo fakt, że w czasie prac nad powieścią zmarł trzyletni syn Dostojewskiego Alosza. Chłopiec zmarł w wyniku ataku epilepsji, którą odziedziczył po ojcu. Główny bohater „Braci Karamazow” nosi takie samo imię jak zmarły syn autora



zawartość zablokowana

Autor: Sylwia Krasnodębska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się