Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

​Durczok bez funkcji zaufania publicznego

Dodano: 20/04/2018 - numer 2006 - 20.04.2018
WOKANDA \ Warszawski sąd uznał, że wydawca „Wprost”, które opisało molestowanie i mobbing dziennikarek TVN‑u przez ich szefa Kamila Durczoka, ma zapłacić za naruszenie jego dóbr osobistych. Sędziowie stwierdzili, że dziennikarz nie pełni funkcji zaufania publicznego, dlatego upowszechnianie faktów dotyczących jego prywatności było bezprawne.
„Wprost” ma zapłacić Durczokowi 150 tys. zł jako zadośćuczynienie i opublikować przeprosiny za naruszenie dóbr osobistych – uznał prawomocnie Sąd Apelacyjny w Warszawie w procesie, który były szef „Faktów” TVN wytoczył tygodnikowi. Durczok domagał się 7 mln zł, sąd uznał te żądania za wygórowane.
W 2015 r. tygodnik „Wprost” ujawnił fakty dotyczące mobbingu i molestowań w redakcji TVN‑u, których sprawcą miał być były szef „Faktów”. W artykule tygodnik opisał, jak Kamil Durczok został znaleziony przez policję w mieszkaniu znajomej, w którym były filmy pornograficzne z kobietami ciężarnymi i zwierzętami, a także gadżety erotyczne i narkotyki.
W ocenie sądu publikowanie faktów ze sfery prywatności i intymności dziennikarza nie służyło obronie interesu publicznego (z taką intencją „Wprost” opublikowało artykuł kompromitujący dziennikarza – przyp. red.), ponieważ nie pełnił on funkcji publicznych. Uznał jednak, że zostały naruszone dobra osobiste Durczoka.
W procesie sąd odmówił przesłuchania wszystkich zgłoszonych przez obronę świadków, wysłuchał jedynie zgłoszonych przez Durczoka bliskich mu osób, które zeznawały, jak wielkich szkód miał doznać dziennikarz w wyniku publikacji. Sąd stwierdził też, że nie zajmował się kwestią rzetelności dziennikarskiej autorów artykułu.
– Sąd nie przeprowadził pełnego postępowania dowodowego, dlatego wyrok jest niezgodny z prawem. Nie uwzględniono opinii biegłych, nie przesłuchano kluczowych świadków – mówiła po wyroku, pełnomocnik pozwanych radca Paulina Piaszczyk. – W procesie została naruszona zasada równości broni, której znaczenie podkreśla Trybunał Sprawiedliwości UE. Strony powinny mieć możliwość prezentowania dowodów w równym zakresie – dodała.
Wyrok odczytał i uzasadniał obecny sędzia apelacyjny Bernard Chazan, który jeszcze jako sędzia okręgowy wydał wyrok w I instancji w tej sprawie. Odnosząc się do swojego wyroku, chwalił jego tezy jako prawidłowe i całkowicie uzasadnione.

 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze