Dzień chomika

Żołnierzy, którzy co prawda wyszli zwycięsko z grupowego pojedynku pięściarskiego stoczonego przed dyskoteką z silną reprezentacją AWF, ale niestety dali się ująć organom porządkowym, gdy w drodze powrotnej do koszar śpiewali głośno triumfalną pieśń zwycięstwa, przepłukując strudzone gardła całą gamą płynów, pośród których nikt nie dopatrzył się pospolitej wody mineralnej czy najtańszej oranżady. Sprawa wyszła na jaw i zostałem wezwany przed oblicze przełożonego, by o niej pomówić. Beształ mnie okrutnie, a w jego żółtych, kocich oczach czaiła się chęć mordu. Doskonale wiedziałem, że ten niski, przysadzisty mężczyzna z bicepsem grubości przeciętnego uda jest także posiadaczem gołębiego serca, ale mimo wszystko moje stopy drżały tak, że wygrałbym bez
     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze