Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Grunty warte miliony sprzedane za 180 tysięcy

Dodano: 25/05/2018 - numer 2034 - 25.05.2018
REPRYWATYZACJA \ Dostawaliśmy mejle ze wskazaniem, kto i ile decyzji reprywatyzacyjnych wydał. Rozliczano nas z tego – powiedział Robert Przybysławski, urzędnik warszawskiego ratusza, podczas posiedzenia komisji weryfikacyjnej. W ten sposób świadek potwierdził, że ratusz wymagał od urzędników wydawania 300 decyzji reprywatyzacyjnych rocznie.
Wczoraj komisja weryfikacyjna wyjaśniająca aferę reprywatyzacyjną zajęła się terenami zielonymi przy ul. Szarej i Czerniakowskiej. Tereny te pozyskał w 2010 r. jeden z najbardziej znanych handlarzy roszczeniami, przebywający obecnie w areszcie Maciej M. Biznesmen wszedł w posiadanie tych działek w wątpliwy sposób, planował wykorzystanie ich do budowy apartamentowców.
A czego dokładnie dotyczyły wątpliwości? – W tej sprawie pojawiały się wątki indemnizacyjne, czyli wypłaty odszkodowań dla cudzoziemców za przejęte mienie na mocy tzw. dekretu Bieruta. Ponadto grunty przy ul. Szarej warte są dziesiątki milionów złotych, a zostały zakupione za 180 tys. zł – mówił Sebastian Kaleta, wiceprzewodniczący komisji.
O tę sprawę pytany był Robert Przybysławski z Urzędu Miasta st. Warszawy. – Cena sprzedaży nie była przedmiotem naszego zainteresowania. Po prostu nie było takiej praktyki. Przyjęto, że nie podważamy aktów notarialnych ze względu na wysokość ceny sprzedaży – odpowiedział Przybysławski.
Świadek zasugerował też, że jego przełożeni nalegali na jak najszybsze przygotowanie decyzji zwrotowej. – W lipcu 2010 r. dostałem telefon od swojej szefowej, byłej naczelniczki w Biura Gospodarki Nieruchomościami Gertrudy J. F. z prośbą o sporządzenie projektu z tego względu, że wiceszef biura Jakub R. chce podpisać decyzję – kontynuował Robert Przybysławski.
O naciskach na urzędników warszawskiego ratusza wspominali również poprzedni świadkowie zeznający przed komisją. Mówili wówczas o konieczności wydawania 300 decyzji zwrotowych rocznie. – Mogę to potwierdzić. Dostawaliśmy mejle ze wskazaniem, ile i który pracownik decyzji wydał. Rozliczano nas z tego – powiedział Przybysławski.
Na wczorajszej rozprawie stawiła się również Aleksandra Jaworska-Surma, aktywistka miejska ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Według niej Wojciech Bartelski, ówczesny burmistrz dzielnicy Śródmieście (Platforma Obywatelska), zniechęcał aktywistów miejskich do działań ws. wstrzymania zabudowywania terenów zielonych.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze