Jak możemy wykorzystać austriacką prezydencję

POLSKA–UE \ Nie możemy pozostać bierni

numer 2089 - 30.07.2018Publicystyka

Rozpoczęta 1 lipca prezydencja Austrii w Radzie UE będzie miała dla Polski kluczowe znaczenie. Sporo austriackich postulatów jest zbieżnych z interesami Polski, jednak część z nich rozmija się z naszymi potrzebami. Sztuką będzie więc skutecznie poprzeć te pierwsze, a te drugie zablokować.

Steve Bannon dostał kosza od Prawa i Sprawiedliwości. Amerykański publicysta i aktywista alternatywnej prawicy, po tym jak wyleciał z Białego Domu, postanowił zrealizować altrightową rewolucję w Europie. Ze swojego apartamentu w Londynie zaczął więc budować swoistą europejską międzynarodówkę ugrupowań alternatywnej prawicy, mającą na celu rozbicie Unii Europejskiej. Ściągali do niego wysłannicy francuskiego Frontu Narodowego, niemieckiej Alternatywy dla Niemiec czy włoskiej Ligi. Miał również nadzieję na przyciągnięcie polskiej partii rządzącej, ale chyba biedak naczytał się za dużo pism liberalnych, według których PiS przygotowuje polexit.

Prawda jest taka, że PiS z alt-rightem ma, delikatnie mówiąc, niewiele wspólnego. Ani mu się nie uśmiecha zmiana światowego porządku, ani dezintegracja UE. W szeregach PiS nie ma też fanatycznych zwolenników posiadania broni, ani tym bardziej miłośników Putina. PiS nie widzi też nic przeciw pracownikom o innym kolorze skóry, co zresztą mają partii za złe nacjonaliści, którzy z Bannonem bardzo chętnie zapewne by poszli. Dobrze się stało, że politycy PiS zdecydowanie odcięli się od tej powiązanej z Kremlem inicjatywy. Warto jednak, by Polska szła dalej i była bardziej aktywna na scenie unijnej. Tym bardziej że zmiany zbliżają się wielkimi krokami. Właśnie swoją prezydencję w Radzie UE rozpoczęła Austria, która ma dosyć sprecyzowane zdanie na temat pożądanego kształtu UE. A na konkretach łatwiej jest pracować – wiadomo, co można poprzeć, a co blokować.

Nie oddać Bałkanów Moskwie

Z Austriakami jest nam na pewno po drodze w kwestii strefy euro. Austriacy są przeciwni utworzeniu stanowiska ministra finansów dla krajów mających wspólną walutę, nie chcą też osobnego budżetu dla strefy euro. W tym aspekcie powinniśmy definitywnie popierać stanowisko Austrii. Utworzenie stanowiska ministra finansów strefy euro oznaczałoby pochód w kierunku zacieśniania integracji wokół wspólnej waluty. A to by postawiło nas w obliczu konieczności podjęcia tragicznego wyboru – czy przyjąć euro, co jest dla nas nieopłacalne, czy zostać na peryferiach UE, co byłoby równie dla nas niekorzystne. Stworzenie osobnego budżetu dla krajów mających wspólną walutę dodatkowo jeszcze uszczupliłoby środki w budżecie całej UE, czyli trafiłoby do nas mniej pieniędzy na politykę spójności i politykę rolną. Sprzeciwiając się tym dwóm pomysłom, warto wskazywać, że zacieśnianie integracji wokół euro jest niekorzystne dla całej UE, nie tylko dla Polski. Strefa euro blokuje rozwój słabszych gospodarek, szczególnie z południa Europy, co powoduje tam wzrost nastrojów eurosceptycznych. Na czym próbują skorzystać m.in. takie typki jak Bannon.

Kolejny punkt wspólny to bez wątpienia podejście do Bałkanów Zachodnich. Austriacy chcieliby stopniowej integracji tego regionu z UE, z potencjalną akcesją tamtejszych krajów do Unii Europejskiej włącznie. Dla Polski rozszerzenie UE o kraje Bałkanów Zachodnich jest ważne z wielu przyczyn. Po pierwsze oznacza osłabienie wpływów Rosji, która jest aktywna na tym terenie. Przed przystąpieniem Czarnogóry do NATO Rosjanie zainicjowali nawet pucz, który na szczęście nie odniósł skutku i kraj ten dołączył do Paktu Północnoatlantyckiego. Obecnie Rosja próbuje przyciągnąć do siebie Serbię, która jest rozdarta między Zachodem a Wschodem. Pozostawienie takich krajów, jak Czarnogóra, Serbia czy Macedonia bez przynajmniej perspektywy wejścia do UE sprawi, że siłą rzeczy będą one ciągnąć w kierunku Moskwy



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Wójcik


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama