Magia krowiego pęcherza

PIŁKA NOŻNA \ SPORT, KTÓRY BUDZI EMOCJE

Numer 218 - 28.05.2012Historia

Za kilka dni cała Europa wstrzyma oddech. Miliony podekscytowanych pasjonatów będą oglądały w telewizji facetów kopiących piłkę. Tysiące będą się kłóciły o to, czy był spalony, czy też nie. Będą łzy, rozpacz i grube przekleństwa; będzie euforia, strzelające korki od szampana i szalone tańce na ulicach. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od wnętrzności krowy.

Piłka nożna pojawiła się jednocześnie w kilku miejscach na świecie. Wszędzie pełniła ważną funkcję społeczną i wyzwalała niemałe emocje. Choć na przestrzeni dziejów reguły gry były różne, często wcale nieprzypominające współczesnych, to podstawowa zasada zawsze była ta sama – należy kopać piłkę. Zdumiewające jest, że namiętne kopanie piłki i kibicowanie graczom było tradycją w tak odległych od siebie miejscach na Ziemi, jak Chiny, Europa, Ameryka Środkowa i południowa Azja.

Azjatycki futbol

Chińczycy wymyślili papier toaletowy, druk, proch, kompas, banknoty, szczoteczkę do zębów, sztuczne ognie, paralotnię, restauracyjne menu, kuszę, a nawet archeologię, endokrynologię i sejsmometr. Ale piłkę nożną?

A jednak. Ponad 2 tys. lat temu Chińczycy z wielkim zaangażowaniem oddawali się grze, którą nazywali cuju. Pierwotnie graczami byli żołnierze, dla których kopanie wypełnionej pierzem piłki było elementem szkolenia, ale za czasów dynastii Han gra trafiła na dwór cesarski. Po kilku stuleciach, jakieś 1500 lat temu, określono ścisłe reguły gry: piłka miała być skórzana, wypełniona powietrzem, a bramek miały być dwa rodzaje – jedna na środku boiska i dwie na jego końcach. Zaczęły powstawać profesjonalne drużyny, również kobiece, toczono nawet spory co do reguł – narodziły się dwie szkoły cuju: zgodnie z jedną w grze brały udział dwie drużyny, druga mówiła, że każdy
zawodnik gra indywidualnie.

Cuju miało swoich zagorzałych kibiców we wszystkich warstwach społecznych. Archeolodzy wykopali nawet lusterka z przyśpiewkami kibicowskimi! Niestety, za czasów dynastii Ming (ok. XIV w. n.e.) sport podupadł i w końcu został zapomniany. Dopiero dzisiaj starożytna piłka nożna z Chin zaczyna nieśmiało wracać do gry.

Południowa Azja do kopanej piłki miała nieco więcej szczęścia. Malajowie, Tajowie, Wietnamczycy i Filipińczycy z zapałem grają w sepak takraw, od XV w. znaną jako znakomity sposób na rozruszanie po dłuższym leżeniu bądź siedzeniu. Współcześnie zawodnicy muszą wykopać piłkę ponad siatką, więc dla Europejczyka sepak takraw wygląda jak skrzyżowanie piłki nożnej z siatkową.

Gra o życie

Ale piłkę kopali nie tylko Chińczycy. Wiadomo, że w podobną grę grali Aztekowie, a prawie na pewno była znana w całej Mezoameryce. O ile jednak dla Chińczyków była to zabawa lub trening wojskowy, o tyle dla Indian stawką było życie.

Ulama i tlachtli to odmiany gry, w której twardą kauczukową piłkę należało podbić biodrem lub udem tak, by przerzucić ją przez kamienną obręcz umocowaną do muru. Nie było to łatwe, obręcze były bowiem zawieszone na wysokości 4 m. Nie wiemy, jakie dokładnie były reguły gry, jednak z zachowanych nielicznych inskrypcji wiadomo, że dla Azteków boisko symbolizowało wszechświat, a piłka była słońcem lub księżycem, gra więc była rodzajem rytuału. Często zawodnikami byli więźniowie. Komu udało się zdobyć przychylność bogów i przerzucić piłkę przez obręcz, ten wygrywał swoje życie. Przegrani ginęli.

Europejskie rozgrywki

Egzotyczni kopacze to jednak nic w porównaniu z Europejczykami, którzy od starożytności wariują na punkcie piłki. Oto Atenajos, grecki pisarz z II w. po Chrystusie, znany głównie z dzieła opisującego zalety spożywania różnych gatunków wina, zachwyca się wyrabiającą zwinność grą w harpastum. Przytacza słowa pewnego gracza, niejakiego Antyfanesa: „Cholera! Ależ mnie boli szyja!”. Sławny Galen, rzymski lekarz, który wywarł ogromny wpływ na średniowieczną medycynę, uważał, że harpastum jest „lepsze niż zapasy lub biegi, ponieważ zajmuje każdą część ciała, zabiera mało czasu, a nic nie kosztuje”. Niestety, nie wiemy, jakie dokładnie były reguły: zapewne gra bardziej przypominała dzisiejsze rugby niż piłkę nożną, ale pokrewieństwo jest wyraźne.

Z czasów średniowiecznych zaś mamy świadectwa o kopaniu piłki we Francji – tam grę polegającą na dokopaniu skórzanego worka wypełnionego włóczką lub włosiem przed drzwi kościoła przeciwnej drużyny nazywano la soule. Ponieważ gra bywała brutalna, w 1440 r. biskup bretońskiego miasta Treguier, Raoul Rolland, zakazał rozgrywek i ukarał niesfornych piłkarzy ekskomuniką i grzywną. Niewiele to pomogło. La soule wciąż jest tradycją w wielu rejonach Francji



zawartość zablokowana

Autor: Urszula M. Radziszewska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama