Niemodna fryzura

FELIETON \ Głos Wodza

Druga połowa roku 1987 to był piękny czas. Dokładnie rzecz biorąc, piękny czas dla mnie, dorastającego wypłosza, który skończył szkołę podstawową z przewagą ocen dostatecznych na cenzurze, jakimś cudem zdał egzaminy wstępne i został przyjęty do technikum. Przestać chodzić do rejonowej, nudnej podstawówki, a zacząć jeździć autobusem do szkoły średniej na drugi koniec Łodzi – jakie to było męskie i dorosłe! Jakby tego było mało, zdarzył się kolejny cud – ojciec wyjechał późną jesienią na kontrakt do miejscowości Crimmitschau blisko Karl-Marx-Stadt w Niemieckiej Republice Demokratycznej, skąd przywiózł mi piękne buty firmy Salamander. Mój status w klasie wzrósł. Wschodnioniemieckie marki wymienione po korzystnym kursie pozwoliły na bazarowy zakup dżinsowych
     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze