Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Śmiej się, pajacu

Dodano: 07/02/2015 - Numer 1034 - 07.02.2015
Od początku swojego istnienia, a więc od czasów florenckich XVI w., opera starała się pogodzić dwa całkowicie odmienne światy – dramatu i muzyki. Ponieważ każdy kompromis wymaga ustępstw, również w tym wypadku wszystko zależy od tego, czy każda ze stron przestrzega status quo. Jak jednak wiemy, obserwując różne dziedziny życia, w dłuższej perspektywie idealna równowaga jest niemożliwa do utrzymania. Tylko idealistom, jakimi byli twórcy Cameraty florenckiej, wydawało się, że można połączyć ogień z wodą na równoprawnych zasadach. Opera prawie od samego początku polegała na przydługich i nudnych recytatywach. Trzeba było zatem coś zmienić, aby nie doprowadzić do śmierci nowego gatunku już u jego zarania. Zdał sobie z tego sprawę Claudio Monteverdi, ograniczając rolę słowa na rzecz muzyki. W 
     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze