Kutz wielkim reżyserem był

KINO \ Dyskretny urok patriarchatu

numer 2257 - 18.02.2019Kultura

W niedzielę swoje 90. urodziny obchodziłby Kazimierz Kutz, jeden z najwybitniejszych artystów polskiego kina. Jego filmy, „Sól ziemi czarnej” i „Perła w koronie” należą do najściślejszego kanonu naszej filmografii. Reżyser zmarł dwa miesiące temu.



Urodzony na Śląsku, związany był z tym regionem przez całe życie. Pochodził z rodziny robotniczej i do PRL miał stosunek afirmatywny. Po skończeniu szkoły filmowej rozpoczął swoją imponującą karierę, jednak jego twórczość miewała wzloty i upadki. Tam, gdzie reżyser spłacał dług wobec systemu, powstawały dzieła słabsze, noszące piętno oficjalnej propagandy. Sztuka musi mówić prawdę. Nawet bajki objaśniają świat i jego odwieczne prawa. Tak właśnie było z genialną trylogią śląską Kazimierza Kutza. Natomiast takie produkcje jak zrealizowana dla Teatru TV w 1989 r. sztuka Tadeusza Różewicza „Do piachu” czy film „Znikąd donikąd” z 1975 r., opowiadające o bezideowych żołnierzach AK, za którymi nie stoją żadne racje – były co najwyżej ambitnymi porażkami.

Przynajmniej dwa filmy Kutza, „Sól ziemi czarnej” (1970) i „Perła w koronie” (1972) są arcydziełami światowej sztuki filmowej



zawartość zablokowana

Autor: Robert Tekieli


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się