Marzec z kiepskim początkiem

GIEŁDA \ Azja na czerwono. Europa także. W tle obawy o gospodarkę potwierdzone prognozami EBC i danymi z Chin. Na GPW spadek dotknął duże i średnie spółki.

Poniedziałek nie był udany dla warszawskiego parkietu. WIG20 stracił co prawda tylko 0,2 proc., ale spadki widoczne były także dla średnich firm, gdzie mWIG40 zniżkował 0,81 proc. WIG stracił ponad 0,3 proc., a sesji towarzyszyły umiarkowane obroty. Fatalnie zaprezentowała się energetyka, której segment stracił 4 proc. z bardzo mocną przeceną PGE zniżkującego ponad 5 proc. Bohaterem pozytywnym sesji były walory PKO BP drożejące o ponad 1,7 proc., czemu towarzyszyły ponad 90-milionowe obroty.
Europa dzień zakończyła na plusie, choć DAX30 stracił symbolicznie, zniżkując w ciągu ostatniej godziny. Euro Stoox zyskał 0,15 proc., a końcowy wynik był jednym z najsłabszych w ciągu dnia. To efekt fatalnego początku w USA, gdzie indeksy szybko zaczęły tracić na wartości. Paradoksalnie Azja zamknęła dzień na plusie, a USA odnotowały wyraźne spadki, co analitycy wiązali przede wszystkim z optymizmem po waszyngtońskich rozmowach o handlu między USA a Chinami.
Wtorek przyniósł osłabienie na warszawskim parkiecie, czemu towarzyszył także spadek obrotów. Te na całym rynku nie przekroczyły 570 mln zł, co oznaczało spadek o 200 mln zł. Energetyka tylko symbolicznie odreagowała, bo wzrost indeksu o 0,8 proc. to po poniedziałku bardzo mało. Słabo zaprezentowały się banki zniżkujące 0,7 proc. Indeks średnich firm także stracił na wartości i podobnie jak w przypadku giełdowej elity poruszał się przez cały dzień w zniżkowym trendzie z widocznym od godz. 15 spadkiem. W czołowej dwudziestce najlepiej zaprezentowały się Energa oraz Eurocash, a więc te firmy, które za tydzień nie będą już w składzie indeksu.
 Europa do godz. 14 traciła na wartości, by potem wyraźnie odreagować. DAX30 czy wskaźniki z Londynu i Paryża zamknęły dzień na plusie, a wyjątkowo dużo jak na wtorkowe realia zyskał londyński FTSE, poprawiając swój odczyt o 0,7 proc., na co wpływ miał zapewne dobry wynik PMI dla brytyjskich usług. W giełdowym świecie wydarzeniem dnia była publikacja wskaźników PMI dla usług. Odczyt dla Chin zaprezentował się bardzo słabo, ale Szanghaj niespecjalnie przejął się tym wynikiem. Europejskie odczyty były lepsze od oczekiwań, ale dopiero w drugiej części dnia indeksy giełdowe znalazły się na plusie.
Środa to długotrwały marazm na warszawskim parkiecie ze zdecydowanie ciekawszą końcówką. W efekcie WIG20 zyskał ponad 0,2 proc., a wyraźnie lepiej z postępującym praktycznie od godz. 10 wzrostem zaprezentowały się średnie spółki. Wskaźnik mWIG40 zyskał ponad 0,9 proc. Bohaterem dnia były Eurocash i Dino PL. Ta pierwsza spółka zyskała ponad 5 proc., a druga przed południem ustanowiła historyczne maksimum na poziomie 113 zł. Po raz kolejny zawiodła i to mocno energetyka. WIG-Energia stracił 2,6 proc., schodząc poniżej 2500 pkt. Aktywność wraz z indeksami także wzrosła i obroty przekroczyły 720 mln zł.
Europa tym razem była trudna w ocenie. DAX30 czy paryski wskaźnik zanotowały spadki, a wyraźnie lepiej było w Mediolanie, gdzie Mibtel zwyżkował o 0,65 proc. Dobra sytuacja była także w Madrycie, a słaba w Amsterdamie (na boisku we wtorek było oczywiście odwrotnie). Euro Stoxx stracił 0,07 proc., notując niewielkie wahania w ciągu dnia. Po godz. 14.30, gdy podano słaby odczyt amerykańskiego bilansu handlowego z rosnącym mocniej importem, we Frankfurcie czy na innych parkietach indeksy zaczęły tracić, schodząc z dziennych rekordowych poziomów.
Dzień później do godz. 15 WIG20 trzymał dość stabilny kierunek, pozostając blisko środowego zamknięcia. Potem wraz z otwarciem w USA czy osłabieniem euro nasz parkiet, podobnie jak i inne rynki w Europie, zaczął wyraźnie tracić. Koniec dnia to spadek indeksu WIG20 o 0,8 proc., a wyraźnie lepiej, choć także na minusie, dzień zakończyły średnie firmy. Bilans Europy to przewaga czerwonego koloru, a na zakończenie dnia spadki zanotowały indeksy w Nowym Jorku. W tle słabych wyników widoczne były przede wszystkim obawy EBC o koniunkturę gospodarczą. Słaby odczyt z Europy czy USA wraz z fatalnymi danymi z zakresu chińskiego handlu zagranicznego uderzyły już w piątek w azjatyckie parkiety. W Szanghaju przecena była bardzo mocna, a równie źle było w Tokio. To wszystko nie pomogło Europie, gdzie czerwony kolor widoczny był przez cały dzień. W tle poza Azją były także słabsze odczyty z amerykańskiego rynku pracy, które w znaczący sposób osłabiły nowojorskie otwarcie.
Bilans tygodnia to czerwony kolor praktycznie na całym świecie. Znacząca przecena widoczna była w Nowym Jorku, gdzie na obu parkietach każda sesja kończyła się spadkiem głównego indeksu.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze