​Winter is coming

numer 2382 - 19.07.2019

Polskie Stronnictwo Ludowe jeszcze nigdy nie było tak słabe jak dzisiaj. Mimo że Władysław Kosiniak-Kamysz odgraża się, że ludowcy są w stanie osiągnąć 10 proc. poparcia, mało kto wierzy, że to możliwe. Ma to swoje głębokie konsekwencje.



PSL od zawsze było partią, za którą nie kryje się żadna wielka idea ani jakikolwiek pomysł na Polskę, ale spajają ją indywidualne korzyści członków. Tak budowana formacja składa się więc wyłącznie z osób, które odnoszą korzyści z trwania w szeregach ludowców. Dzisiaj PSL zostało odcięte od administracji publicznej i nie może już na szczeblu centralnym rozdawać stanowisk. Nawet jeśli któryś z PSL-owców pracuje jeszcze w administracji podlegającej PiS, to nie będzie miał już żadnej motywacji, aby iść na noże z władzą. Ponadto stołki w administracji publicznej zaczynają mieć coraz mniejsze znaczenie w kraju, w którym bezrobocie jest niskie, a płace na rynku dużo wyższe.



Spada motywacja również szeregowych kandydatów. Jeden z posłów opowiadał mi, że jeszcze cztery lata temu trójka na liście PSL potrafiła wydać na kampanię wyborczą ponad 100 tys. zł



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się






















 

#DziękujeMyZaOdwagę