Aby każdy koncert był modlitwą

WYWIAD \ Z JANEM POSPIESZALSKIM rozmawia SYLWIA KOŁODYŃSKA

numer 2516 - 24.12.2019Wywiad

Istotą Bożego Narodzenia nie jest sentymentalna atmosfera ani klimat „magicznych świąt”, jak często słyszymy w reklamach, lecz troska o wewnętrzne, głębokie, duchowe przeżycie tej prawdy, że Jezus Chrystus przychodzi do nas jako pokorne, bezbronne dziecko. Przychodzi, by dać nam nowe Życie, i pragnie zostać z nami, dzieląc nasz los.

Na temat kolędowej trasy koncertowej rozmawiałam z dużą częścią Twojej rodziny i z Tobą dwa lata temu. Pamiętam, że wtedy zespół Pospieszalskich liczył 16 osób. Proszę o raport prokreacyjny.

Przyznam, że i mnie nieraz trudno się w tym połapać... Podstawowy skład to 15 osób, ale w tym roku moja bratanica Paulina (flet), córka Karola (tuba, altówka, gitara), została w domu w Londynie. Jest w zaawansowanej ciąży i musi bardzo uważać. Natomiast jeździ już z nami jej 14-letni syn, Dylan Applegate, który tak się wkręcił w rodzinny zespół i pokochał Polskę, że przeprowadził się z Londynu do dziadka, do Częstochowy, i zmienił nazwisko na Pospieszalski-Applegate. Ponadto, kiedy podróżują z nami Magda, żona Szczepana (trąbka), i Marysia, żona Mikołaja (skrzypce, kontrabas, gitara basowa), to panie też włączają się do śpiewu i robią to znakomicie. Ponadto Józek (cztery lata), syn Marka (saksofon), szturmuje już scenę, a za nim nadciągają Staś (trzy lata), mój wnuk, syn Basi (fortepian) i Franka (kontrabas), oraz Jurek, synek Magdy i Szczepana. Tak więc mimo nieobecności Pauliny w takich momentach na scenie jest dokładnie 20 Pospieszalskich.

I jakby Was było mało, gracie teraz z orkiestrą symfoniczną?

W tym roku postanowiliśmy wzmocnić brzmienie, zapraszając zespół smyczkowy. Nie jest to wprawdzie pełny skład symfoniczny, ale jednak to dodatkowe 20 osób. W sześciu miastach zagramy w takim powiększonym składzie: w Wilnie, Tychach, Lwowie, Lublinie, Częstochowie i Katowicach. Dla mnie, prostego muzykanta, to mocne przeżycie uczestniczyć i współtworzyć tak wspaniale brzmiący zespół. Tym bardziej że w Tychach i Katowicach zagramy z artystami Filharmonii Śląskiej – Śląską Orkiestrą Kameralną, a w Częstochowie będziemy mieli zaszczyt grać z Filharmonią Częstochowską.

Jednak skąd ten pomysł? Szukaliście nowej drogi dla siebie? Przecież w takim żywym zespole trzech pokoleń trudno o rutynę!

To efekt doświadczeń Marcina i Mateusza, którzy często, do innych projektów, piszą orkiestrowe partytury i prowadzą duże składy. Z kolei moja wieloletnia praca z dyrygentem Hubertem Kowalskim na warsztatach muzycznych, które dla potomków obywateli Rzeczypospolitej Obojga Narodów prowadzimy na Białorusi, zaowocowała powołaniem orkiestry, w której oprócz obywateli Polski grają młodzi muzycy z Wilna, Grodna i Lwowa. W roku upamiętnienia 450. rocznicy unii lubelskiej ma to symboliczną wymowę. Właśnie ten zespół będzie nam towarzyszył w filharmonii we Lwowie i w Centrum Spotkań Kultur w Lublinie.

Nie mam wątpliwości, że czekają nas wzruszające chwile. A skoro o wzruszeniach mowa – jak brzmi w nowej aranżacji „Kolęda płynie z wysokości” z tekstem ks. Jana Twardowskiego?

Pięknie! Przyznam, że nieraz korci mnie, żeby odłożyć na bok elektryczne gitary, bębny i zaśpiewać tylko z orkiestrą. Gramy tę kolędę nadal, bo tekst jest ciągle aktualny: „Daj nam, Boże wiarę,/wiarę zawsze żywą,/zdrowie na Święta,/dla bliskich... cierpliwość…”.

Wróćmy jeszcze do Waszej trasy. Tak wielki zespół przemieszcza się podczas tournée różnymi środkami transportu. Część rodziny samolotem, część samochodami, a oprócz tego jest oczywiście ciężarówka ze sprzętem. Pospieszalscy nie mają łatwych świąt…

Dlatego właśnie modlę się słowami ks. Jana o wiarę i tę cierpliwość. Przyznam, że trudno logistycznie opanować taki skład, uwzględniając potrzeby dzieci, ale też rygory technicznego przygotowania koncertów – zaplanować trasę, zorganizować finansowanie, reklamę, hotele, posiłki (część z nas ma różne wymagania dietetyczne). Bardzo pomagają mi Marysia i córka Basia. Mówię „córka”, bo synowa też ma na imię Basia (śmiech). Powoli Magda i Łukasz wkręcają się w reklamę – część kompetencji przekazuję młodym, niemniej jednak to potężne wyzwanie. Ponad 8 tys. km, 16 koncertów od Wilna i Lwowa do Berlina, z udziałem trzech różnych orkiestr, wielki autokar, dwie małe ciężarówki, łącznie z ekipami technicznymi i kierowcami niemal 30 osób



zawartość zablokowana

Autor: Sylwia Kołodyńska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się