Głowy rozgrzane wojną

„Przeprowadzono atak rakietowy”. „W Teheranie setki tysięcy ludzi skanduje »śmierć Ameryce!«”. „Zginął dowodzący organizacją terrorystyczną”. Do tego tweety Donalda Trumpa wychwalające zalety nowego amerykańskiego sprzętu wojskowego. Dla wielu to wystarczy z nawiązką, by zacząć prorokować, że już za dzień, dwa dziesiątki tysięcy amerykańskich marines pomaszerują na Teheran. Zapomina się przy tym, że na Bliskim Wschodzie ataki rakietowe i życzenie śmierci Stanom Zjednoczonym to raczej smutna codzienność, a nie coś wyjątkowego. Ponadto niewielu już pamięta, że ostatnia duża interwencja USA na Bliskim Wschodzie nie rozpoczęła się ot tak, jako seria nieszczęśliwych zdarzeń i dyplomatycznych poślizgnięć. George W. Bush na ponad pół roku przed inwazją prosił ONZ o rezolucję, która by mu to
77%
pozostało do przeczytania: 23%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl