Gen nieomylności

Sprawa marszałka Senatu pokazuje jedną z największych różnic między PiS a PO. Chodzi o reakcję obu partii na przejawy zła we własnych szeregach. Jeśli politycy opozycji zastanawiają się, dlaczego od kilku lat przegrywają wybory, to casus Tomasza Grodzkiego daje odpowiedź. PO odziedziczyła po Unii Wolności gen nieomylności, który sprawia, że jej członkowie nie potrafią przyznać się do błędów. Partyjni koledzy pana marszałka pytani o sprawę zarzutów korupcyjnych, które go dotyczą, idą w zaparte. Można zarzucać partii rządzącej błędy i polityczne winy, ale jej reakcja na podobne przypadki nie polega na zamiataniu ich pod dywan. Tymczasem politycy PO, jak np. Joanna Mucha, wprost przyznają, że niezależnie od wszystkiego „partia stoi murem za Tomaszem Grodzkim”, więc pośrednio przyznają, że korupcja im nie przeszkadza, a najważniejsze to bronić swoich.
 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze