O miłości inaczej, czyli normalnie

Patrząc oczami współczesnego pożeracza kultury masowej, tym, co najbardziej zachwyca w filmie „Jane Eyre”, jest świat, do którego na dwie godziny zapraszają nas twórcy. Świat dawnych manier, etykiety, konwenansu, subtelności i taktu. Tak pokazana miłość nie jest staroświecka – wydaje się rewolucyjnie nowatorska, bo inna. Producentka Allison Owen i młody reżyser Cary Fukunaga zabrali się do ekranizacji słynnej powieści Charlotte Bronte pod tym samym tytułem... i zrobili to wspaniale. Udowodnili, że miłość kobiety i mężczyzny można pokazać, nie epatując erotyką i nie rozbierając aktorek ani aktorów. W historii Jane nie ma nic nowego, więc czym tu się zachwycać. Odnajdziemy stare jak świat schematy znanych bajek i moralizatorskich opowiadań dla dzieci. Biedna Jane, której umierają rodzice
     

25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze