Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

PMI a atmosfera na giełdowych parkietach (2)

Dodano: 10/03/2020 - numer 2578 - 10.03.2020
GIEŁDA \ Na chińskich parkietach panował spokój. Długo potwierdzał to odczyt PMI. Indeks SHC notował większe wahania.
W Chinach indeks PMI przez większą część czasu poruszał się bardzo spokojnie, by dopiero w lutym tego roku zanotować katastrofalne osłabienie. Wynik 40 pkt mówi sam za siebie, bo jeszcze miesiąc wcześniej indeks znajdował się powyżej wartości 50 pkt. Jednak długi trend z wyjątkiem lutego był bardzo spokojny. Przez 4 lata wskaźnik poruszał się w węższym niż w Japonii przedziale, bo między wartością 48 pkt a 52 pkt, i miał lekką tendencję wzrostową. A jak w tym czasie prezentował się indeks SHC?
Wskaźnik giełdowy przez większość czasu poruszał się raczej w zniżkowym trendzie, choć oczywiście do końca stycznia trudno było zauważyć silne osłabienie. Na 49 miesięcy 26 razy indeks zanotował osłabienie, a 23 razy wzrost. W tym samym okresie indeks PMI 22 razy zyskał na wartości, a 23 razy zanotował spadek. Cztery razy indeks PMI nie zmienił swojej wartości. Spojrzenie na wskaźnik nasuwa jednak wniosek, że giełdowy dość spokojny trend nie wpisywał się aż tak mocno w obraz rosnącego PMI. Oczywiście zmiany zarówno indeksu, jak i przemysłowego PMI były niewielkie, jednak odmienne. W lutym gwałtowny spadek także nie znalazł odzwierciedlenia w sytuacji na giełdowym parkiecie. Indeks PMI stracił ponad 20 proc., a wskaźnik SHC mniej niż 4 proc.
W przypadku Japonii i Chin trudno pominąć znaczenie wskaźnika. Jakkolwiek nie jest on bardzo dobrym miernikiem giełdowego obrazu, to jednak dość często jego wynik potwierdza emocje na giełdowym parkiecie.
A jak przedstawiają się relacje końcowych PMI do prognoz analityków? W obu wypadkach sytuacja drastycznie się rożni. W Japonii różnica między końcowym odczytem a prognozą to niewiele ponad 0,2 pkt. W Chinach to już znacznie więcej, bo ponad 0,5 proc., a gdyby dodać drastyczną pomyłkę analityków z lutego (ponad 5 pkt) to wynik byłby znacznie gorszy. Co do kierunku prognozy, oba kraje nie notują jakiejś szczególnej preferencji i odchylenia in plus i in minus są liczbowo i wartościowo podobne.
Strefa euro to najważniejszy odczyt dla całej Europy. Euroland to obok Chin i USA najsilniejszy przecież organizm gospodarczy całego świata. Spojrzenie na przemysłowe PMI od razu powoduje, że emocje wzrastają. Inaczej niż w Chinach ruch wskaźnika był znacznie bardziej ciekawy i zmienny.
Potwierdzał to zakres wahań na przestrzeni lat. Minimum osiągnięte w grudniu ubiegłego roku (przy nieistniejącym wpływie koronawirusa) to 46,3 pkt. Nawet ostatni luty wypadł lepiej pomimo rozpoczynających się we Włoszech problemów, bo wskaźnik osiągnął poziom 49,1 pkt. Najwyższą wartość notował stosunkowo niedawno, bo w grudniu 2017 r. Odczyt wynosi wtedy 60,6 pkt. A to naprawdę dużo, zważywszy na wyniki z Chin czy Japonii. Indeks PMI poruszał się do tego czasu w trendzie wzrostowym, by potem zacząć tracić. Czy odpowiada to zachowaniu wskaźnika Euro Stoxx? Pewnych podobieństw można się dopatrzeć, ale o ile wskaźnik PMI notował maksimum w końcu 2017 r., o tyle indeks najwyższą wartość notował stosunkowo niedawno, bo w lutym bieżącego roku, gdy testował poziom 3900 pkt.
 
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze