Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Panika jest gorsza od pandemii

Dodano: 30/03/2020 - numer 2595 - 30.03.2020
Jak wszystkie tego typu wirusy, także ten z Chin nie lubi ciepła i wilgoci. Zima się skończyła, nastała wiosna, niedługo będzie lato i pandemia się zakończy. Ludzie muszą zdać sobie sprawę, że ogólnoświatowa panika jest gorsza od tej choroby, że doprowadzi do rujnacji gospodarki.
W Stanach Zjednoczonych cały czas rośnie liczba zarażonych koronawirusem [w momencie oddawania wywiadu do druku było to ponad 123 tys. osób, ponad 2 tys. zmarło – przyp. red.]. Nic dziwnego, że temat ten zdominował media głównego nurtu w USA.
Prezydent Donald Trump robi wszystko, co w jego mocy, by ustabilizować sytuację. Mówiąc jednak o mediach, trzeba wskazać, że część z nich, jak telewizja CNN czy dziennik „The New York Times”, wywołała ogólnokrajową histerię, jedną z największych w historii. Krytykują prezydenta Trumpa za wszystko, co mówi i robi w kontekście walki z koronawirusem. To celowy zabieg, którego efektem ma być zniszczenie amerykańskiej gospodarki. Taki scenariusz ma pomóc demokratom w odbiciu Białego Domu podczas jesiennych wyborów prezydenckich.
Czyli media nieprzychylne Trumpowi wykorzystują koronawirusa do ataków na prezydenta.
To jest wręcz patologiczna nienawiść do prezydenta Trumpa. Teraz wieszczą, że cała amerykańska gospodarka się zwija, ludzie tracą miejsca pracy, upada wiele firm, przez co cierpią miliony Amerykanów.
Koronawirus zbiera coraz większe śmiertelne żniwo nie tylko w USA, lecz także na całym świecie.
Faktem jest, że grypa sezonowa, a konkretnie wirus grypy, który pojawia się każdej zimy, spowodował w USA w okresie od 1 października 2019 r. do 14 marca br. nawet 59 tys. zgonów. Co do koronawirusa, liczba rzeczywistych przypadków wirusa w Chinach jest co najmniej cztery razy większa od zgłoszonych lub potwierdzonych przypadków. Wiele osób ma koronawirusa, ale jego objawy są tak łagodne, że nikt ich nigdzie nie zgłasza. Po pierwsze oznacza to, że odsetek przypadków śmiertelnych jest znacznie mniejszy niż 5 proc. i nie wynosi nawet 1 proc. w skali ogólnoświatowej. Po drugie coraz więcej osób ulega zarażeniu, któremu potem towarzyszy łagodny przebieg choroby. Tacy ludzie sami wyzdrowieją, tworząc tym samym masową odporność, która ochroni całą populację.
Jak w takim razie ocenić decyzję wielu państw o całkowitej izolacji społeczeństwa i zamknięciu granic, szkół i miejsc użyteczności publicznej?
W pierwszej kolejności całkowita izolacja powinna zostać zakończona, gdyż zrujnowanie gospodarek stanie się gorsze od pandemii. Dla Stanów Zjednoczonych czy Polski zamknięcie granic jest dobrym rozwiązaniem, ale zamknięcie szkół czy miejsc publicznych już nie. Młodzi ludzie są najmniej zagrożeni. Jeżeli ograniczenia, to tylko dla osób powyżej 60. roku życia. To osoby starsze, a nie całe społeczeństwo, muszą zostać poddane kwarantannie. Należy stworzyć program, w ramach którego najstarszym osobom dostarczane będą żywność, lekarstwa i środki pierwszej potrzeby, tak by same nie musiały wychodzić ze swoich domów. Trzeba zapewnić im dostęp do pełnej opieki medycznej, w tym do respiratorów, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Skoncentrujmy się na osobach starszych, a reszcie dajmy swobodę w prowadzeniu normalnego życia, chodzenia do pracy i rozwijania biznesu. Oczywiście przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności. Mycie rąk czy odkażanie ich żelem z alkoholem, niedotykanie okolic twarzy, dezynfekcja klamek i poręczy są jak najbardziej wskazane.
Część z naukowców przekonuje, że pandemia ustanie wraz ze wzrostem temperatury.
Jak wszystkie tego typu wirusy, także ten z Chin nie lubi ciepła i wilgoci. Zima się skończyła, nastała wiosna, niedługo będzie lato i pandemia się zakończy. Ludzie muszą zdać sobie sprawę, że panika jest gorsza od choroby, że doprowadzi do rujnacji gospodarki. Powtarzam, że śmiertelność na koronawirusa jest znacznie mniejsza, niż podają to media.
Trudno nie ulec panice, patrząc np. na to, co się dzieje we Włoszech.
Włochy mają najstarszą populację w Europie [blisko 23 proc. Włochów ma 65 lat lub więcej – przyp. red.]. Wcześniej najwięcej zarażeń i ofiar śmiertelnych było w Chinach. Przeciętny wiek Chińczyków, którzy umierają na koronawirusa, wynosi 80 lat. Aż 90 proc. z nich miało współistniejące schorzenia. Wracając do Włoch, w tym kraju funkcjonuje słaby system opieki zdrowotnej. Nie zrobiono nic, aby zapobiec rozwojowi sytuacji wokół koronawirusa. Setki tysięcy etnicznych Chińczyków mieszkających we Włoszech przez pewien czas jeździły tam i z powrotem do ojczyzny, rozprzestrzeniając chorobę niczym pożar.
A jak ocenia Pan sytuację w Polsce?
W waszym kraju sytuacja wydaje się opanowana. Do tej pory odnotowano 18 zgonów, co przy statystykach z innych krajów jest niskim wynikiem. Nie macie powodów do paniki. Zachowajcie podstawowe środki ostrożności, jednak bez wstrzymywania życia publicznego.
 
Jack Wheeler – urodzony w 1943 r. w Kalifornii polityk, ekspert ds. międzynarodowych, były doradca prezydenta USA Ronalda Reagana. Wiele lat temu nazwany przez dziennikarzy „Washington Post” Indianą Jonesem prawicy. Jack Wheeler to bowiem zapalony podróżnik. Jako 12-latek w 1956 r. zdobył najwyższy stopień (Eagle Scout) w Boy Scouts of America, która przez blisko 100 lat była największą organizacją w USA skupiającą skautów. Wyróżnienie to oraz fakt, że zdobył je w tak młodym wieku, sprawiły, że w nagrodę otrzymał zaproszenie do Białego Domu na spotkanie z ówczesnym prezydentem Stanów Zjednoczonych Dwightem Eisenhowerem. Dwa lata później, w 1958 r., został najmłodszym zdobywcą szczytu Matterhorn w Alpach szwajcarskich. W 1960 r. dotarł w głąb dżungli amazońskiej, gdzie został przyjęty przez przedstawicieli indiańskiego plemienia Jivaro – słynnych „łowców głów”, znanych z techniki preparowania ich do rozmiarów owocu pomarańczy. W 1976 r. uzyskał tytuł doktora na Uniwersytecie w Karolinie Południowej. W tym samym roku napisał swoją pierwszą książkę: „The Adventurer’s Guide” („Poradnik poszukiwacza przygód”). Od tamtego momentu organizuje i prowadzi unikalne ekspedycje w najdziksze zakątki świata. W 1998 r. wspiął się na Matterhorn ze swoim 14-letnim synem Brandonem. Ogółem zwiedził blisko 200 krajów świata, w tym Polskę.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze