Wybierajmy w sklepie mięso z polską flagą

numer 2682 - 13.07.2020Gospodarka



ROLNICTWO Z końcem września mięso w sklepach sprzedawane na wagę będzie znakowane flagą kraju jego pochodzenia. Tak jak jest to obecnie w przypadku ziemniaków. Wreszcie będziemy wiedzieć, czy jemy kotleta z polskiego, czy niemieckiego mięsa.

Sprzedawcy będą musieli umieścić w widocznym miejscu wywieszkę z grafiką flagi kraju pochodzenia przy świeżym, schłodzonym czy zamrożonym mięsie ze świń, z owiec, kóz i drobiu wystawionym do sprzedaży. Taki obowiązek nakłada na handlowców rozporządzenie ministra rolnictwa. Na dostosowanie się przedsiębiorców do nowych przepisów wprowadzono 90-dniowy okres przejściowy. Zaczną one obowiązywać 30 września tego roku.

Znakowanie mięsa flagą kraju pochodzenia jest elementem obrony przede wszystkim polskiego rynku wieprzowiny. Jeszcze w 2007 r. byliśmy jednym z największych w Europie producentów wieprzowiny, a obecnie jesteśmy piątym co do wielkości jej importerem. Szczyt produkcji świń mieliśmy w pierwszej połowie lat 90. minionego stulecia. Było ich ponad 20 mln sztuk. Do 2006 r. spadek liczby tych zwierząt był niewielki, do ok. 19 mln sztuk. Największy dołek odnotowano pod koniec 2015 r., kiedy to w kraju hodowano nieco ponad 10,5 mln świń. W ciągu 10 lat hodowla spadła aż o 45 proc. Później produkcja nieco się odbudowała, nie przekroczyła jednak 12 mln sztuk.

Na skutek braku krajowej wieprzowiny zakłady mięsne zaczęły sprowadzać ją z zagranicy, głównie z Niemiec, Danii, Holandii i Belgii. Prawdziwym nieszczęściem jest rosnący import warchlaków, które są powierzane rolnikom na tuczenie. Krajowa produkcja wieprzowiny jest uzależniona od ich importu. W 2019 r. zaimportowano 7 mln prosiąt i warchlaków. Systematycznie spada liczba loch.

Zdaniem Witolda Choińskiego, szefa związku Polskie Mięso, przede wszystkim trzeba wyeliminować import warchlaków; ich udział w całej produkcji stanowi 40 proc., z tego 85 proc. pochodzi z Danii. – To świadczy o tym, że nie tylko dajemy zarabiać komuś innemu, ale gdyby Duńczycy powiedzieli: od jutra nie sprzedajemy wam prosiaków, to upadają gospodarstwa w Polsce, zakłady mięsne i praktycznie produkcja trzody chlewnej przestaje istnieć – tłumaczył Choiński. Przepisy, które wprowadza resort rolnictwa, mają uświadomić konsumentom, że mięso sprzedawane w sklepach w Polsce nie pochodzi w całości od polskich rolników. Wybierając polski produkt, konsumenci będą wspierać odbudowę krajowej produkcji.

Lucyna Piwowarska, PAP
Autor: Lucyna Piwowarska













#DziękujeMyZaOdwagę
reklama