Wielkie, codzienne sprawy

FELIETON \ Głos Wodza

Rzadko zdarza mi się wychynąć poza Kraków, ale ostatnio musiałem pojechać na Mazowsze, aby wziąć udział w podwójnej uroczystości rodzinnej. Proszę sobie wyobrazić, że brat mojego śp. taty świętował 65. urodziny, a jego siostra 60., toteż okazja była wyjątkowa. Jak każdy człowiek staram się dbać o swój wizerunek, dlatego nie będę szczegółowo przytaczał przebiegu imprezy, jednak w największej tajemnicy zdradzę moim czytelnikom, że umiaru w jedzeniu i piciu nie zachowałem. Cóż, każdy ma swoje słabostki, a ja jestem wybitnym koneserem wiejskich wędlin i księżycówki, więc czułem się jak w raju. Odchodząc na chwilę od uciech cielesnych związanych z konsumpcją, dodam, że bezcenne było dla mnie kolejne doświadczenie obcowania z racjonalnymi,
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze