Cud Trzaskowskiego: ścieki płyną, a woda nadal czysta!

 fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

AWARIA \ Blisko 100 mln zł na naprawę rur przez Wisłę

Nie ma dobrych wiadomości dla mieszkańców terenów nad Wisłą. Prawdopodobnie jeszcze miesiąc będzie trwało uruchamianie przez miasto stołeczne bajpasu, którym ścieki popłyną do Wisły. – Cały czas monitorujemy stan wody w Wiśle. Wszystko wskazuje na to, że szczęśliwie Wisła nie zmienia swoich fizykochemicznych właściwości – powiedział wczoraj wiceprezydent Warszawy Robert Soszyński.

W ubiegłym roku utworzenie tymczasowego bajpasu na ścieki zajęło rządowi 13 dni. Tym razem jednak nie ma nawet mowy o tak szybkim działaniu. Most pontonowy będzie gotowy do czwartku, ale zdaniem wiceprezydenta Soszyńskiego układanie rur zajmie kolejne cztery tygodnie. – To nie jest długo. My nie zamierzamy ścigać się na dni i udowadniać, kto szybciej jest w stanie to ustawić. Termin czterech tygodni jest terminem bezpiecznym. My zakładamy, że uda się to zrobić kilka dni wcześniej. Nie możemy sobie pozwolić na błąd, który spowoduje obsuwę o kilka kolejnych tygodni – mówił wczoraj wiceprezydent Warszawy.

Jeżeli więc rurociąg powstanie do końca września, będzie to rozwiązanie na sześć tygodni, bo w zasadzie most pontonowy będzie mógł stać do połowy listopada. W tym czasie jednak władze MPWiK mają przeprowadzić inwestycję w rury pod dnem Wisły. Mają być one przeciśnięte 10 m pod dnem. W tym wypadku jednak mówi się, że inwestycja potrwa miesiące. Wczoraj wiceprezydent Warszawy unikał konkretów, ale twierdził jednocześnie, że wariant optymistyczny zakłada, że uda się zgrać w czasie termin zwinięcia mostu pontonowego i termin rozpoczęcia działań rur. Cały proces rozpocznie się w przyszłym tygodniu. Wtedy też poznamy nazwę wykonawcy prac.

Tymczasem mieszkańcy miejscowości poniżej Warszawy już cierpią. W meandrach rzeki zbierają się grube warstwy fekaliów. Wiceprezydent Warszawy zna sprawę, ale nie przeszkadza mu to, by mówić, że woda w Wiśle nie zmieniła swoich fizykochemicznych właściwości. – Pojawiła się w przestrzeni medialnej informacja o zastoiskach… Wiedzą Państwo, co mam na myśli. W tym wypadku mamy patrole na wodzie ze strony spółki MPWiK i specjalne urządzenia, które będą likwidować te zastoiska – mówił Soszyński. Na pytanie o koszty inwestycji odpowiedział, że wszystko nie powinno przekroczyć 100 mln zł. MPWiK zapowiada, że nie będzie przenosić kosztów na mieszkańców Warszawy.

A smród ze stolicy robi się już międzynarodowy. Zaniepokojeni są Szwedzi, którzy od lat dotowali programy w Polsce mające zwiększyć czystość wód.
 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl