Przekaż 1,5% na media Strefy Wolnego Słowa. Dziękujemy! Przekaż TERAZ » x

Po staremu

Dodano: 27/10/2011 - Numer 43 - 28.10.2011
Czy można pisać o Lwowie bez patosu i nostalgii? Pewnie i można. Ale po co? Skoro nie ma drugiego miasta, do którego ów ton pasowałby tak bardzo jak do niego. Miasta, w którym nawet stukot przejeżdżającego starego tramwaju przywołuje myśli z przeszłości. Dla jej posmakowania wystarczy pokonać 80 km. Zaledwie tyle dzieli bowiem Lwów od polskiej granicy. Idziemy ulicą Krakowską. Skręcamy w Szewską, zaraz potem w Teatralną. Z prawej strony dochodzi nas krzyk rozbawionych dzieci, ganiających się wokół fontanny przed Operą Lwowską. My tymczasem idziemy dalej. Ulica Katedralna. Dopada nas zgarbiona staruszka. – Panie, panie... Poratujcie groszem. Na leki potrzebuję. Nie kłamię. Kilka hrywien. Mogą być i złotówki... – nie popuści, dopóki nie otrzyma jałmużny. Idziemy dalej. Wzdłuż torów
     

21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze