W klatce zielonego zoo.

PTASI RAJ PO BRAZYLIJSKU

Lubię ten zapach. Lubię? Ba! Ja go wręcz uwielbiam. Delikatna wilgoć. Szum wiatru bawi się szelestem otaczających mnie listków jatoby. I ten charakterystyczny zapach błota. Nie tak natrętny. Przyjemny raczej. Przywracający świadomość, że jesteśmy w wiecznie zielonym lesie deszczowym. Troszkę jednak innym. Nieco przez człowieka okiełznanym. Z za zielonej ściany słuchać pohukiwanie. Mijam wybetonowany parking. Tak – faktycznie, trzeba to przyznać – trochę tutaj niepasujący. Ale, ale... Gdyby nie on, nie dojechałbym tu w 10 minut z pobliskiego brazylijskiego miasteczka Foz do Iguaçu. A tak... „Krrrrrrraaaaa”. Moje przemyśliwania przerywa gwałtowny odgłos. E tam! Nie czas na filozoficzne refleksje. Przygoda wzywa! Podchodzę do kasy i grzecznie uiszczam 20 reali za wstęp. Mijam bramę,
     

24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze