Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Roman Zimand po sąsiedzku

Dodano: 06/04/2013 - Numer 480 - 06.04.2013
WSPOMNIENIE \ TAK ZAPAMIĘTAŁEM Marek Nowakowski Byliśmy sąsiadami. Mieszkaliśmy w tym samym domu na Śniadeckich. Tylko na innych klatkach schodowych. Często się spotykaliśmy. Na naszym podwórzu, ulicy. Wymienialiśmy poglądy o sytuacji bieżącej. Komunizm stanowił dla niego zmorę podobną do wampirów wysysających krew. Toczył z nim wieloletni pojedynek. Był niewysokim, krzepkim mężczyzną. Zimą i latem zawsze w rozpiętej koszuli, z odsłoniętą szyją. Dbał o tężyznę fizyczną. Od lata do późnej jesieni pływał na otwartych wodach. Stały bywalec ślizgawki dla łyżwiarzy na Służewcu. Nie raz widziałem go, jak w siarczysty mróz pędził z łyżwami do autobusu. A znajomość nasza wzięła początek bodaj w 1963 r. Wtedy to w nocnym „Manekinie” na Starówce zabiegaliśmy obaj o względy pewnej atrakcyjnej
     

16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze