Sytuacja na Litwie

Numer 490 - 18.04.2013Kresy

LEON BROEL-PLATER POWSTANIE STYCZNIOWE W INFLANTACH POLSKICH (CZ. II)

Kiedy wybuchło powstanie, a „biali” przejęli władzę na Litwie, której Inflanty podlegały administracyjnie, mogło się wydawać, że Łatgalia pozostanie bierna. Tak się jednak nie stało i to z kilku powodów. Po pierwsze Wydział Zarządzający Prowincjami Litwy chciał się pozbyć z Wilna i z innych ważnych ośrodków ludzi kojarzonych z „czerwonymi”. W tych okolicznościach do województwa inflanckiego przybył w charakterze komisarza niejaki Pąset (Poncet).
Dominik Szczęsny-Kostanecki
O Pąsecie wspomina Walery Przyborowski w swojej pracy na temat Powstania Styczniowego, wymienia go też ks. Leon Plater. Ów „zesłany na odległą placówkę” komisarz wziął się ochoczo do agitacji za programem czerwonych. To pierwszy powód. Drugi stanowił fakt, że Wydział, jakkolwiek zdominowany przez „białych”, przewodził powstaniu, był jego elementem, sprawował władzę w imieniu Rządu Narodowego. Nie mógł zatem jawnie wystąpić przeciwko insurekcji, tym bardziej że wraz z rozwojem walki umiarkowani zorientowali się, iż ma ona jednak szanse powodzenia. Jednocześnie władze litewskie pragnęły objąć powstaniem również Inflanty, zgodnie z sugestią francuskich kół rządowych: „Rozszerzcie terytorium powstania, gdyż może to wpłynąć na granice, w których uznane będą prawa narodowe”. Jeśli dodamy do tego podkreślany przez nas przy różnych okolicznościach temperament Leona Platera, otrzymamy obraz okoliczności, które umożliwiły akcję zbrojną pod Krasławiem. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę wszystkie wymienione obawy arystokracji polskiej, zrozumiemy, dlaczego powstanie styczniowe w tej części dawnej Rzeczypospolitej nie nabrało charakteru masowego, ograniczając się do jednego wystąpienia.
Leon Plater przyjmuje zadanie
Komisarz Pąset nie próżnował. Jak wspomina Eugeniusz Plater, brat Leona: „Na nasze Inflanckie strony był wysłany niejaki Pąset pod fałszywym nazwiskiem, zręczny i przystojny młodzieniec, bardzo pewny siebie i umiejący zaimponować, robił propagandę i bywał przeważnie w domach, w których mógł więcej robić efektu i rachować na większe poparcie, rozsądniejszych zaś i tych, o których wiadomo było, że ogólnego nie podzielali szału i przeciwni byli miejscowemu powstaniu, unikał. […] Uważając, że Leon, który był miękkiego charakteru, był pod wpływem tych podnieconych apostołujących osobistości […], starałem się o ile możności perswazją na niego działać; ale on uważał, że jako Plater nie może się usunąć i wstydziłby się, gdyby żaden członek rodziny do organizacji nie należał […]”.
Początkowo Leon Plater przyłączył się do Ludwika Narbutta (jeszcze przed bitwą pod Dubiczami, w której poległ pierwszy powstaniec Litwy), sądząc, że tamtejsze powstanie ma większe szanse niż w Inflantach. Podobno był już nawet gotów do drogi, jednak 23 kwietnia pod wieczór zjawił się w Kazanowie człowiek podający się za emisariusza Rządu Narodowego. Zygmunt Bujnicki – bo tak brzmiało jego nazwisko – krajan Leona, przywoził dlań rozkaz wzięcia udziału w powstaniu pod swoją komendą. W razie odmowy miał – jak tłumaczył – wszelkie pełnomocnictwa, by gospodarza Kazanowa zlikwidować na miejscu. Czas był wojenny, a więc i regulamin obowiązywał wojenny



zawartość zablokowana

Autor: Dominik Szczęsny-Kostanecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się