Dyrygent z ojczyzny samurajów

Numer 644 - 21.10.2013Kultura


FILHARMONIA Nie ma nic cenniejszego w muzyce niż dyrygent, który w myśl starej anegdoty ma partyturę – nuty – w głowie, a nie głowę w partyturze. Tak jak Eiji Oue, Japończyk, który w piątek i sobotę brawurowo poprowadził warszawskich filharmoników.
Piotr Iwicki
Cały koncert dyrygent prowadził bez pulpitu i nut – z głowy. Pierwszym etapem koncertu była polska premiera „Rapsodii na orkiestrę” Yuzo Toyamy. Trwające raptem kwadrans dzieło połączyło klimaty japońskich motywów melodycznych i ciekawe instrumentarium Dalekiego Wschodu z bliskimi kulturze Starego Kontynentu harmoniami. Dyrygent w finale porwał widownię do... rytmicznych oklasków typowych dla muzyki pop



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Iwicki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama