„Wolni z Wolnymi” w cytadeli kijowskiej

Numer 663 - 14.11.2013Kresy

WYSTAWA POWSTANIE STYCZNIOWE NA UKRAINIE

We wtorek, 5 listopada w cytadeli w Kijowie odsłonięta została wystawa „Wolni z Wolnymi: 1863 r. a Ukraina” poświęcona wydarzeniom z Powstania Styczniowego, do których doszło na ziemiach ukraińskich. Jej celem jest przypomnienie o wspólnej walce o niepodległość, w której wzięli udział przodkowie współczesnych Polaków i Ukraińców.
Dominik Szczęsny-Kostanecki
Owa nieco dziwaczna formuła: „przodkowie współczesnych Polaków i Ukraińców” nie jest przypadkowa. Okazuje się bowiem, że wśród uczestników Powstania Styczniowego były osoby, których nie da się jednoznacznie zaklasyfikować, używając współczesnych kategorii narodowych.
Polacy czy Ukraińcy?
W Bibliotece PAN w Kórniku zachował się plan bitwy pod Salichą – największego starcia, do jakiego doszło w czasie powstania na Ukrainie (26 maja 1863 r.). Autorem tego planu był najprawdopodobniej uczestnik wydarzeń. Mapa ta może się wydać kuriozalna, przy czym nie chodzi bynajmniej o to, jak została narysowana, lecz jak została opisana. Oto widzimy łacinką pisane słowa: „plan bytwy pid Sałychoju”, „pidjiżdżajuszcza moskowska pichta” etc. Gdyby bitwa miała miejsce w Galicji, to można by o autorstwo mapy posądzać jakiegoś grekokatolickiego księdza – historia zna wypadki posługiwania się przez kler unicki alfabetem łacińskim. Rzecz jednak działa się na Wołyniu, gdzie wyznanie to zostało wytępione!
Oczywiście, można powiedzieć, że owo źródło historyczne jest świadectwem jakiegoś dziwactwa, historycznej ślepej uliczki, mieszanki narodowościowej i tym podobnych. Jeśli jednak potraktujemy sprawę poważnie, dojdziemy do wniosku, że nasze postpowstaniowe pojęcia nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością.
Kim zatem był ów człowiek? Wydaje się, że do uzyskania odpowiedzi niezbędne jest przyjęcie, że Rzeczpospolita mimo swojego upadku żyła w umysłach powstańców styczniowych. Ich celem – co chyba dość często umyka nam, współczesnym – nie było wyzwolenie Kongresówki, tylko odbudowa Rzeczypospolitej w jej przedrozbiorowych granicach. Ale dla realizacji tego celu nie można było wykluczyć z narodu ludzi o innym wyznaniu czy języku. Dlatego też naród nie definiował się w kategoriach etnicznych – bo byłoby to niedorzeczne – tylko na podstawie polityki i historii. W tym sensie dla tamtego okresu nie ma sprzeczności między byciem Polakiem i Ukraińcem. Mówić po rusińsku, chodzić do cerkwi, a jednocześnie walczyć o niepodległość Rzeczypospolitej? Tak, zjawiska takie miały miejsce w roku 1863.
Przykładem może być prawosławny szlachcic Płaton Krzyżanowski, dowódca powstańczego oddziału, który walczył na południe od Berdyczowa, a następnie został rozbity pod Bułajem.
Wszystko to jest ważne z dwóch względów natury historiograficznej. Z jednej strony nie można powiedzieć, że w powstaniu styczniowym walczyła tylko polskojęzyczna, rzymskokatolicka szlachta. Jednocześnie nie powinniśmy zżymać się na naszych ukraińskich przyjaciół, że kiedy powołują się na swoich prawosławnych Kozaków – a nawet chłopów – walczących w powstańczych szeregach, to podpisują się pod cudzym przedsięwzięciem.
Uroczystości
Zrelacjonowane zagadnienie, a także wiele innych – np. stosunku władz powstańczych do kwestii ukraińskiej czy przebiegu działań wojennych – stanowią przedmiot wystawy „Wolni z Wolnymi. 1863 r. a Ukraina”, zaprojektowanej i wykonanej przez Fundację Polonia-Ruthenia



zawartość zablokowana

Autor: Dominik Szczęsny-Kostanecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się