Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Drogowcy wiwatują, Grabarczyk się dziwi

Dodano: 14/02/2014 - Numer 738 - 14.02.2014
fot. Filip Błażejowski
fot. Filip Błażejowski
Skończyła się era Lecha Witeckiego na stanowisku szefa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Wczoraj minister transportu i polityki regionalnej Elżbieta Bieńkowska zdecydowała o dymisji krytykowanego przez opozycję dyrektora. – Lepiej późno niż wcale – uważa Jerzy Polaczek, były minister transportu w rządzie PiS u. Przez sześć ostatnich lat politycy Platformy, wbrew faktom, przekonywali ekspertów, opozycję i budowlańców, że szef GDDKiA Lech Witecki to właściwa osoba na właściwym miejscu. Teraz, gdy dymisja stała się faktem, nie są już tak jednoznaczni w ocenach. – Czekałem na tę decyzję. Było wiele nieprawidłowości w tej instytucji, a także liczne konflikty z wykonawcami dróg, z którymi Lech Witecki nie chciał nawet rozmawiać – mówi „Codziennej” Józef Lassota, poseł PO zasiadający w sejmowej komisji infrastruktury. – Od dawna twierdziłem, że w GDKKiA sprawy idą w złym kierunku i trzeba dokonać zmian. Ale cóż, nie miałem wpływu na decyzje w tej sprawie – dodaje w przypływie szczerości poseł Lassota. Wtóruje mu jego partyjny kolega Łukasz Borowiak. – Wiele rzeczy udało się panu prezesowi zrobić, ale wiele było także trudności. Szczególnie w relacjach z firmami wykonującymi zlecenia. Były również problemy z dotrzymaniem terminów wykonywanych inwestycji – mówi nam poseł PO, który mimo to nie ukrywa, że decyzja go zaskoczyła. – Jest to decyzja pani wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i należy ją uszanować. To ona sama dobiera sobie współpracowników. Przed nowym prezesem generalnej dyrekcji nowe wyzwania związane z kolejnym projektem inwestycyjnym – twierdzi Łukasz Borowiak. – Mam nadzieję jednak, że współpraca sejmowej komisji infrastruktury z nowym prezesem GDDKiA, który ma zostać wyłoniony w trybie konkursu, będzie się układała bez zarzutu – dodaje poseł PO. W PO nie brakuje jednak polityków, którzy bronią byłego już szefa GDDKiA. – Prezes Lech Witecki był wzorem urzędnika – mówi „Codziennej” Cezary Grabarczyk, były minister infrastruktury, obecnie wicemarszałek Sejmu. – Jestem zaskoczony tą decyzją, tym bardziej że dzień przed dymisją widziałem się z wicepremier Bieńkowską i nic mi na ten temat nie mówiła. Nie wiem, dlaczego podjęła taką decyzję i wolałbym się nie domyślać – twierdzi Cezary Grabarczyk. Wymienia jednocześnie przykłady inwestycji, które udało się zrealizować za czasów Lecha Witeckiego, w tym budowę odcinków autostrady A2 i A1. – Wszystkie inwestycje przeprowadzał z dbałością o interes państwa – broni byłego dyrektora Grabarczyk. Powiedzieć, że branża budowlana przyjęła dymisję Lecha Witeckiego z entuzjazmem, to za mało. Wśród przedsiębiorców krąży już żart, że warto przenieść tzw. coroczny dzień drogowca na 13 lutego. Zdaniem polityków opozycji zmiany na stanowisku szefa GDDKiA są spóźnione i zostały wprowadzone w momencie, gdy nastąpiła już totalna destrukcja polskich firm budowlanych. – Lech Witecki wielokrotnie powtarzał te same błędy, co było przyczyną chaosu podczas realizacji inwestycji. Przede wszystkim sprawił on, że kierunki działań wytyczały osoby merytorycznie do tego nieprzygotowane – twierdzi Jerzy Polaczek. Zdaniem posła PiS u wpływa to na paraliż inwestycji. – Przypomnę, że kwoty sporów pomiędzy GDDKiA a firmami drogowymi sięgają już miliardów złotych. Inwestycje są źle przygotowywane pod względem niezbędnej dokumentacji. Potem generalna dyrekcja doprowadza do cenowego wyścigu szczurów, co z kolei doprowadza do tego, że często na etapie realizacji dochodzi do problemów – mówi nam Jerzy Polaczek.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze