Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

NIK: ziemia trafia w ręce cudzoziemców

Dodano: 04/03/2014 - Numer 753 - 04.03.2014
fot. Igor Smirnow
fot. Igor Smirnow
ROLNICTWO \ Najwyższa Izba Kontroli nie pozostawiła suchej nitki na sposobie sprzedaży państwowej ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Kontrolerzy potwierdzili zarzuty protestujących rolników – okazuje się, że obrót gruntami nie służy powiększaniu gospodarstw rodzinnych i że ziemia trafia w ręce cudzoziemców. Rolnicy od dawna domagają się od rządu uszczelnienia handlu ziemią, a także tego, aby w pierwszej kolejności sprzedawane grunty służyły powiększaniu rodzinnych gospodarstw rolnych. Jednak ich postulaty są lekceważone. Agencja Nieruchomości Rolnych twierdzi, jakoby obrót ziemią odbywał się w sposób prawidłowy. Tymczasem kontrola NIK u dowiodła, że rolnicy słusznie się burzą, bo ziemia faktycznie trafia w ręce obcokrajowców, głównie obywateli holenderskich, duńskich i luksemburskich. Dzieje się tak, bo rząd nie uszczelnił przepisów. Cudzoziemcy przejmują polską ziemię poprzez kontrolowane przez siebie spółki z kapitałem polskim. Prawo nie zobowiązuje tych spółek do składania informacji o posiadanych gruntach. W Krajowym Rejestrze Sądowym nie ma więc śladu zawarcia takich transakcji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zatem nic nie wie o przeprowadzonych transakcjach. Z danych resortu wynika, że w latach 2011–2012 w woj. dolnośląskim obcokrajowcy nabyli 397 ha, w zachodniopomorskim – 1506 ha. Tymczasem NIK ustaliła, że obcokrajowcy w rzeczywistości kupili trzy-cztery razy więcej ziemi. Tylko w tych dwóch wymienionych województwach nabyli ponad 4,5 tys. ha. Gdyby Agencja Nieruchomości Rolnych monitorowała obrót ziemią na rynku wtórnym, takie wypadki mogłyby być wykryte. Ale – jak ustaliła NIK – Agencja nie interesowała się tym, co dalej dzieje się z gruntami. Nie monitorowała też, czy nie dochodzi do nadmiernej koncentracji ziemi. NIK podała, że w latach 2011–2012 w woj. zachodniopomorskim 2,3 proc. nabywców (12 z 509 kupców) skupiło w swoich rękach aż 33,7 proc. powierzchni oferowanych gruntów, tj. nieco ponad 9,5 tys. ha. Nie były prowadzone żadne analizy, bo ANR skoncentrowała się wyłącznie na realizacji wpływów do budżetu, a nie na tym, aby poprawić strukturę obszarową gospodarstw rodzinnych. Gdyby nie protesty rolników województwa zachodniopomorskiego, NIK być może również nie zajęłaby się sprawą. Zbadanie handlu ziemią zleciła sejmowa komisja ds. kontroli państwowej po nabierających na sile protestach rolników.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze