Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Kloss i Brunner murem za Putinem

Dodano: 07/04/2014 - Numer 782 - 07.04.2014
fot. Zbyszek Kaczmarek / Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek / Gazeta Polska
Bojkotowanie Rosji Putina przez część polskich aktorów – to niedopuszczalne. Nie można mieszać się do polityki – napominał artystów Stanisław Mikulski, a wtórował mu Emil Karewicz na spotkaniu z czytelnikami ich biograficznych książek. Bojkot Rosji prowadzony przez polskich aktorów to zjawisko negatywne. Byłem bojkotowany w latach 80. – mówił Mikulski 2 kwietnia podczas spotkania z publicznością w jednej z warszawskich księgarni. Filmowy Kloss z serialu „Stawka większa niż życie” wraz z Emilem Karewiczem – odgrywającym tam rolę Brunnera – oburzali się na sprzeciw artystów wobec agresji Putina na Ukrainę. Obaj aktorzy w PRL u byli pieszczochami władzy. Występowali na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu czy Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. Mikulski jako wieloletni konferansjer FPŻ, a Karewicz jako wykonawca takich utworów, jak przyśpiewka frontowego szofera czerwonoarmisty czy pieśń-agitka „Szli na Zachód osadnicy”. Filmowy Brunner zdobył za to honorową nagrodę Złotego Pierścienia. Mikulski przed 80. rokiem był szefem organizacji partyjnej w Teatrze Polskim. Twierdzi, że przeżył poniżenie wraz z nastaniem Solidarności. W stanie wojennym był przez publiczność głośno bojkotowany, nie mógł wypowiadać swoich kwestii. Dziś wyznaje, jakiej przykrości doznał, gdy w 1982 r. występował na koncercie dla Armii Sowieckiej. Gdy wyszedł na scenę, został wyklaskany, a koncert przerwano. W 1987 r. aktor został wysłany przez MSZ na placówkę do Moskwy w randze radcy ambasady. – Mam wiele do zawdzięczania tamtej władzy. Nie wiem, kim byłbym, gdyby nie tamta władza. Zrobiła wiele dobrego – mówił Mikulski o PRL u. Wraz z Emilem Karewiczem zamiast protestować wobec junty Jaruzelskiego w stanie wojennym, wolał pojawiać się na noworocznych spotkaniach artystów z przedstawicielami komunistycznej władzy i samym generałem. Na nasze stwierdzenie, że stanął po jednej stronie politycznej barykady, skwitował lapidarnie: – Można to i tak nazwać. Mikulski jest krytykowany m.in. za to, że wylansował się na roli Klossa – agenta NKWD, ale dziś powtarza, że nie zagrałby Ryszarda Kuklińskiego, którego nie ceni. Nic dziwnego, skoro pułkownik wystąpił przeciwko sowieckiemu blokowi, który Mikulskiemu dawał apanaże. Ojciec aktora – Jan Mikulski – komunista jeszcze z przedwojennej KPP, po wojnie wstąpił do PZPR u – pełnił wiele ważnych funkcji nomenklaturowych. Był szefem ośrodka wypoczynkowego dla prominentów władzy w Spale, a od 1949 r. współorganizatorem akcji przesiedleńczej komunistów greckich do Polski. Z kolei Emil Karewicz po wojnie nie wystąpił z ludowego wojska. Zawodowym żołnierzem był jeszcze kilka lat po wojnie. Gdy jego koledzy „rozprawiali się” z Żołnierzami Wyklętymi, on w garnizonach Wybrzeża zagrzewał ich do instalowania komunizmu graniem w propagandowych sztukach teatralnych sławiących sowieckich namiestników. – Teraz dobrze pamiętam, jak walczono wówczas z „Łupaszką” – mówił nam Karewicz.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze