Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Powrót „Mira”

Dodano: 15/04/2014 - Numer 789 - 15.04.2014
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska
fot.Tomasz Hamrat / Gazeta Polska
W wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Wprost” były minister sportu w rządzie Donalda Tuska, odsunięty po aferze hazardowej Mirosław Drzewiecki opowiada, że stęsknił się za Tuskiem i przyznaje, że bywa w Kancelarii Premiera. O czym może świadczyć to nagłe ożywienie relacji? Mirosław Drzewiecki od listopada 2007 r. był ministrem w pierwszym rządzie Donalda Tuska. 5 października 2009 r. podał się do dymisji w związku z udziałem w aferze hazardowej. Drzewiecki opowiada we „Wprost” o tym, że jego nieobecność w polityce wynikała w dużej mierze z troski o żonę, która miała być sądzona za kradzież w sklepie na Florydzie, ostatecznie jednak zarzuty przeciwko niej i jej koleżance zostały wycofane. Eksminister zapowiada także, że wytoczy procesy mediom, które „wydały na nią wyrok, zanim zrobił to sąd amerykański”. Co ciekawe, pełnomocnikiem Janiny Drzewieckiej jest mecenas Roman Giertych, były minister edukacji, eksszef LPR-u i przyjaciel Michała Kamińskiego kandydującego z listy PO do Parlamentu Europejskiego. Drzewiecki podkreśla, że brak mu przyjaciół ze świata polityki. Na pytanie, czy brak mu także premiera, odpowiada: „Tak, jako człowieka, którego znam, lubię i szanuję od wielu, wielu lat. Czasem udaje się nam na chwilę spotkać w oderwaniu od polityki”. Zarazem jednak, zapytany, czy prawdą jest, że bywa w Kancelarii Premiera, potwierdza i przyznaje, iż „rzeczywiście czasami te spotkania bardzo się przedłużają”. Dlaczego Mirosław Drzewiecki pojawia się w mediach tak nagle, po długim okresie milczenia? – Drzewiecki jest człowiekiem towarzyskim i z poczuciem humoru, a to, że spotyka się z bliskim mu Donaldem Tuskiem, nie musi niczego oznaczać – komentuje poseł PO Waldy Dzikowski. – Zbliżają się wybory, a pamiętajmy, że Drzewiecki był takim cichym skarbnikiem Platformy, osobą, która zawsze miała dobre kontakty ze środowiskami biznesowymi. Być może teraz PO chce te kontakty odnowić – stwierdza poseł SLD Leszek Aleksandrzak. Z kolei zdaniem europosła PiS-u Ryszarda Czarneckiego sprawa może mieć dwie przyczyny. – Polityczna byłaby taka, że jeżeli Drzewiecki, mając nie najlepszą reputację, przytula się do Tuska, co szkodzi wizerunkowi premiera – ocenia. – Może być też tak, że ktoś, kto przez tyle lat był w świetle jupiterów, mógł się za tym zwyczajnie stęsknić – dodaje. – Nikt nie pamięta już, czym w przeszłości wsławił się Drzewiecki, więc premierowi to raczej nie zaszkodzi. Zresztą w Polsce panuje zasada, że po stronie władzy nie ma osób skompromitowanych – uważa jednak dr Jerzy Targalski ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. – Donald Tusk zaś musi obecnie scementować swój obóz, a wszyscy odsunięci powinni powrócić, by przyczynić się do wygrania wyborów samorządowych – dodaje.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze