Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Chwile przed kolejnym Tiananmenem

Dodano: 07/07/2014 - Numer 856 - 07.07.2014
fot.Magdalena Piejko/ Gazeta Polska
fot.Magdalena Piejko/ Gazeta Polska
Mieszkańcy Hongkongu protestują przeciwko komunistycznym władzom Chin, chcąc uzyskać spełnienie obietnic zachowania swobód demokratycznych, jakimi prowincja cieszyła się jako kolonia brytyjska (do 1997 r.). Pekin grozi, że zaprowadzi porządek z pomocą wojska. Hanna Shen korespondencja z Tajwanu Pięciu organizatorom prodemokratycznej manifestacji, jaka odbyła się 1 lipca w Hongkongu, postawiono zarzuty niezastosowania się do poleceń policjantów, utrudniania funkcjonariuszom wykonywania obowiązków, pozostawienie uruchomionych pojazdów na ulicach i dostarczanie fałszywych informacji policji. Uważa się, że oskarżenie demonstratorów to wynik presji, jaką Pekin, niezadowolony z coraz liczniejszych demonstracji przeciwko rządom ChRL, wywarł na administratorów Hongkongu. Organizatorzy manifestacji twierdzą, że zarzuty są bezpodstawne. Na przykład aresztowanego Johnsona Yeunga obwinia się o to, że dostarczył policji fałszywe informacje, a tymczasem w trakcie protestu został on zapytany przez oficera o adres i podał dobrą nazwę ulicy, pomylił się jedynie co do numeru. Wtorkowa demonstracja była najliczniejsza od przejęcia Hongkongu, dawnej kolonii brytyjskiej, przez Chiny w 1997 r., zgromadziła ponad 500 tys. obywateli, którzy domagali się demokratycznych reform i większej niezależności od Pekinu. Uczestnicy żądali prawa do wybierania szefa lokalnej administracji bez ingerencji ze strony chińskiego rządu. Do tak licznego udziału obywateli Hongkongu w manifestacji przyczyniła się ogłoszona kilka dni wcześniej przez Pekin Biała Księga. Komunistyczne władze stwierdziły w niej, że utrzymanie autonomii prowincji całkowicie zależy od dobrej woli władz państwa, łamiąc tym zobowiązania z 1997 r. Biorący udział w demonstracji mówią o rosnącym napięciu w Hongkongu ze względu na ograniczanie swobód obywatelskich przez władze. – Na co dzień odczuwamy gniew, depresję i frustrację z powodu rządów komunistów – mówi „Codziennej” jedna z uczestniczek manifestacji, pisarka Cally Yu. Tymczasem Nai-Keung Lau, jeden z polityków powiązanych z Pekinem, ostrzega protestujących, że jeśli masowe demonstracje będą się powtarzały, Chińska Armia Ludowo Wyzwoleńcza „wyjdzie ze swoich baraków”. W 1997 r. Hongkong stał się specjalnym regionem autonomicznym formalnie wchodzącym w skład Chińskiej Republiki Ludowej. Mieszkańcy Hongkongu coraz częściej wyrażają na ulicach swoje niezadowolenie z rządów komunistów i z ograniczania ich podstawowych praw, np. wolności wypowiedzi. A obiecany przez Pekin model „jeden kraj, dwa systemy” określają jako kłamstwo, bo obywatele Hongkongu nie mają wpływu na sposób rządzenia metropolią.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze