Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Komornik wykończy bezrobotną

Dodano: 10/07/2014 - Numer 859 - 10.07.2014
SPOŁECZEŃSTWO \ Bezrobotna otwiera herbaciarnię. Po dwóch miesiącach przy jej lokalu zaczyna się remont ulicy. Trwa tak długo, że interes trzeba zamknąć. Zostaje jej kilkanaście tysięcy złotych długu. Wierzyciel nie chce czekać, aż kobieta sprzeda mieszkanie i zwróci dług. Oddaje sprawę w ręce komornika. Ten sprzedaje mieszkanie poniżej ceny rynkowej, a bezrobotnej nie zostaje nawet na wynajęcie pokoju i na życie. To nie scenariusz wzruszającego serialu, pokazującego problemy społeczne w naszym kraju. Ta historia dzieje się naprawdę. Bożena Młynarczyk-Romanowska z Piotrkowa Trybunalskiego po latach spędzonych na bezrobociu postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. W ramach programu unijnego realizowanego przez urząd pracy otrzymała 20 tys. zł na założenie herbaciarni. – Miałam nadzieję, że teraz będę mogła pracować do emerytury, a nawet dam komuś zatrudnienie – mówi pani Bożena. Wynajem lokalu i jego remont pochłonęły większą część środków uzyskanych z urzędu pracy. Ale nie to było najgorsze. Dwa miesiące po otwarciu herbaciarni rozpoczął się remont ulicy przed lokalem. – Wszystko było rozkopane, nie można było dojść do herbaciarni – wspomina Młynarczyk-Romanowska. W tej sytuacji interes przynosił straty. Żeby ratować herbaciarnię, pani Bożena wystąpiła o pożyczkę do Krajowego Stowarzyszenia Wspierania Przedsiębiorczości. Dostała 15 tys. zł. Zabezpieczeniem było mieszkanie kobiety. Obciążenie wpisano w hipotekę. Niestety remont ulicy się przeciągał. Kobieta podjęła dramatyczną decyzję o zamknięciu interesu. – Poinformowałam o tym przedstawiciela Stowarzyszenia. Dowiedziałam się, że umowa o pożyczkę zostanie wypowiedziana, a pieniądze będę musiała zwrócić – relacjonuje. Pani Bożena zaproponowała, że jak tylko sprzeda swoje mieszkanie, zwróci pożyczkę. – Chciałam oddać pieniądze, a za resztę kupić mniejsze mieszkanie i jakoś dalej żyć – wyjaśnia. Choć stowarzyszenie zaproponowało rozłożenie spłaty zadłużenia na okres sześciu miesięcy, to jak twierdzi pani Bożena, nie odpowiadało na jej propozycję. – Nie mam pieniędzy, nie mogłam ich zwrócić w wyznaczonym terminie. Udało mi się uzbierać i wpłacić jedynie 3 tys. zł – podkreśla. Pożyczkobiorca przystąpił do windykacji komorniczej. – Jak komornik sprzeda moje mieszkanie, nie zostaną mi już żadne środki na zakup innego, mniejszego ani na wynajem. Zostanę na bruku, bez środków do życia – mówi pani Bożena. A pełnomocnik Młynarczyk-Romanowskiej mec. Lech Obara zwraca uwagę, że wszczęcie egzekucji z mieszkania spowoduje jedynie wzrost zadłużenia kobiety nawet o 50 proc. Ponadto zwraca uwagę, że za lokal sprzedany na wolnym rynku można uzyskać więcej pieniędzy niż w wyniku licytacji komorniczej. W jego ocenie rozwiązanie proponowane przez panią Bożenę byłoby nie tylko korzystne dla niej, ale również dla stowarzyszenia. Marek Mika, dyrektor i prezes zarządu Krajowego Stowarzyszenia Wspierania Przedsiębiorczości, przekonuje, że jego firma nie miała innego wyjścia, jak wszcząć windykację. – Jesteśmy tylko pośrednikami. Dysponujemy środkami unijnymi. Obowiązują nas określone procedury – tłumaczy.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze