Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Słono zapłacimy za śmieci

Dodano: 17/10/2014 - Numer 943 - 17.10.2014
fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska
fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska
W Polsce wciąż działają składowiska odpadów, które nie spełniają wymogów unijnych. Zgodnie z naszymi zobowiązaniami wobec UE wszystkie tego typu wysypiska powinny być już zamknięte. Za niewypełnienie tzw. dyrektywy śmieciowej grożą nam wysokie kary. To wynik nieudolnej polityki rządu. W Polsce już dawno nie powinno być składowisk, które nie spełniają wymogów unijnych. Tymczasem rząd ciągle ulega różnego rodzaju lobby – ocenia wiceprzewodniczący sejmowej komisji ochrony środowiska prof. Jan Szyszko z PiS u. Podkreśla, że Polsce grożą wysokie kary. Przyznaje, że obecnie nie potrafi podać kwot, bo zależą one od różnych czynników. Opóźnienia dotyczące likwidacji składowisk odpadów, które nie spełniają norm unijnych, to m.in. wynik zaniedbań gabinetów Donalda Tuska. – Do 2010 r. zmagaliśmy się z brakiem uregulowań prawnych umożliwiających przymusowe zamykanie składowisk. Teraz funkcjonują już odpowiednie przepisy, co nie znaczy, że łatwo je wyegzekwować – tłumaczył podczas debaty zorganizowanej przez Najwyższą Izbę Kontroli prof. Marek Górski z Uniwersytetu Szczecińskiego. Zwrócił uwagę m.in. na to, że art. 136 ustawy o odpadach zobowiązuje gminy do utworzenia spółek, które będą się zajmowały składowiskami. – Taki model działalności sprawdza się, gdy spółka zarządza czynnym składowiskiem, czyli takim, które generuje przychody. Jednak powołanie spółki w wypadku zamykania składowiska oznacza, że nie będzie ona miała środków potrzebnych na likwidację i rekultywację – wyjaśnia prof. Górski. W ocenie dr. Piotra Manczarskiego z Politechniki Warszawskiej, w Polsce jest obecnie za dużo składowisk. – Powstawały jak grzyby po deszczu, bo każda gmina chciała je mieć. Tylko mało kto myślał, że trzeba je będzie kiedyś zamknąć, a to kosztuje. I teraz mamy problem – powiedział dr Manczarski. Przypomniał, że nie działa już zewnętrzny fundusz wspomagający likwidację wysypisk. – I mamy problem. Bo profesjonalne zamknięcie – a tylko takie pozwala uniknąć katastrofy ekologicznej – po prostu kosztuje – podkreślił. – W takiej gminie jak nasza wszystko rozbija się o pieniądze – przyznał jeden z wójtów biorących udział z dyskusji zorganizowanej rzez NIK. Nie ukrywał, że jeśli samorządy nie otrzymają pomocy, to nie zrealizują zadania. Jego opinie podziela prof. Szyszko. – Rząd nakłada na samorządy wiele obowiązków, ale nie kieruje środków na ich realizację – mówi wiceprzewodniczący sejmowej komisji ochrony środowiska.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze