Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Most z historią

Dodano: 24/10/2014 - Numer 949 - 24.10.2014
Do tej pory czarnogórskie wioseczki Budečevicę i Trešnjicę dzieliła przestrzeń nie do pokonania. A przecież to zaledwie 400 m w linii prostej. Problem w tym, że pomiędzy nimi rozciągał się głęboki na niemal 200 m kanion. Aby temu zaradzić, potrzeba było zespołu najlepszych specjalistów budownictwa Królestwa Jugosławii. Sir, czy to aby na pewno bezpieczne? – Ale co? – No, to tutaj… – wskazuję na metalowe obręcze, których wytrzymałości mam za parę chwil powierzyć swoje życie. – A ile ważysz? – Będzie z osiemdziesiąt kilo. – No, to luz! Wytrzymuje nawet kilkaset. Damy radę! – Czyli… – Rusza następny – przerywa mój wywód, komunikując coś przez mikrofalówkę. Domyślam się, że to do bazy. Tej samej, do której właśnie jadęęę!!! Metalowa konstrukcja, do której jestem przypięty wraz z plecakiem, nabiera prędkości. Słychać tylko specyficzny szum tarcia metalu o metal. Właściwie szorowania. Charakterystyczny świst. Za późno na przejmowanie się. Teraz i tak nic już nie poradzę. Trzeba być zdanym na łaskę bądź niełaskę. Pode mną 200 m przestrzeni – przepięknej ekspozycji. Czas zacząć się delektować. Alpejskie zjazdy na linie w poprzek kanionu to zaledwie jedna z tutejszych atrakcji. Oprócz niej Czarnogórcy oferują także spływy raftingowe po rzece. A jest tu czym spływać. Rzeka Tara, bo o niej mowa, wyżłobiła tutaj najgłębszy kanion w Europie. W najbardziej ekspozycyjnym miejscu rzeka wdziera się między strome, niemal pionowe ściany na głębokość 1333 m! Ile to jest? Sama liczba niewiele mówi. Lepiej wyobraźmy sobie wysoki, dziesięciopiętrowy blok mieszkalny. Pewnie niejeden z nas oglądał miasto z perspektywy ostatniego piętra. Patrzył na dół, na maleńkich przechodniów, mikroskopijne samochody. To teraz przeliczmy sobie, że w najgłębszym miejscu kanionu rzeki Tara takich bloków zmieściłoby się… 44. I wreszcie on. Odważne dzieło ludzkiej myśli inżynieryjnej. Technologiczny fenomen lat 30. Ludzkie wyzwanie rzucone naturze. Jakby na przekór. Jakby zupełnie wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi. Przecież oto do pokonania staje najgłębsze miejsce na kontynencie! Ze srogimi skalnymi ścianami po obu stronach. I rzeką, która owe ściany mozolnie wyżłobiła. Wznosząc najwyższy na świecie drewniany szkielet, budowniczowie musieli niejednokrotnie spoglądać w dół, na spienione wody Tary, słyszeć dochodzący z dołu kanionu huk. A jednak spróbowali. Stoi do dzisiaj. W całości. Tak jak chcieli Mijat Trojanović, Isaac Russo, Lazar Jauković i wielu innych projektantów budowniczych. Tak jak sobie go wymarzyli. Z potężnymi łukami utrzymującymi betonową konstrukcję na długości 365 m. Na moście nie znajdziemy zbyt wiele miejsca do spacerowania. Przecież gdy go budowano, mało kto myślał o turystach. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło, aby projektować dodatkowo chodniki dla pieszych. To miał być most ułatwiający komunikację. Ludzkie dzieło ujarzmiające naturę. Nic ponadto. Most Đurđevića – tak go nazwali – miał w swojej historii także i lata próby. Choćby w trakcie walk II wojny światowej. A dokładnie wiosną 1942 r., gdy nad rzekę Tarę zaczęły zbliżać się okupacyjne oddziały włoskich aliantów. Chcąc powstrzymać ich marsz, Lazar Jauković wydał rozkaz wysadzenia ostatniego małego łuku o długości 44 m (pozostałe części mostu zachowano). Inwazja została powstrzymana, a jedyna możliwa przeprawa przez kanion Tary zablokowana. Odważną decyzję Jauković przypłacił życiem. Pojmany przez Włochów został rozstrzelany na zbudowanym przez siebie moście. Lokalna społeczność wybudowała w jego pobliżu (gdzie spoczęły szczątki bohatera) symboliczny pomnik. Most zaś odbudowano. Stoi tu do dzisiaj. Tak jak chcieli Mijat Trojanović, Isaac Russo. I właśnie Lazar Jauković. Stefan Czerniecki tekst i zdjęcia
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze